Mechanizm i funkcjonowanie instytucji prawyborów w amerykańskim systemie politycznym na przykładzie elekcji prezydenckich

Dominik Kasprzak, 9 grudnia 2011

Za niecały miesiąc w Stanach Zjednoczonych rozpocznie się niezwykle interesujący wyścig prawyborczy. Kandydat Partii Demokratycznej jest już oczywiście znany (chęć walki o drugą kadencję zgłosił obecny Prezydent Barack Obama), natomiast niezwykle ciężki do przewidzenia jest scenariusz rozwoju wypadków w Partii Republikańskiej.

W przeciągu kilku ostatnich miesięcy w sondażach prowadzili już: M. Bachmann, R. Perry, H. Cain, M. Romney i N. Gingrich. 3 stycznia poznamy zwycięzcę caucusów w Iowa – wiele wskazuje na to, że będzie to ten ostatni. Tydzień później przeprowadzone zostaną primaries w stanie New Hampshire, a tam zdecydowanie prowadzi M. Romney. Być może w międzyczasie pojawi się inny znaczący kandydat? Kto ostatecznie uzyska nominację GOP – zapewne wyjaśni się to dopiero po Super Tuesday (6 marca)...

Sposób nominacji kandydatów na stanowisko prezydenta USA zmienił się znacząco od momentu powstania państwa. Od tego czasu zyskał bardzo dużo na transparentności i demokratyczności. W konstytucji nie zapisano żadnych wytycznych i procedur określających tryb wyboru kandydatów na stanowisko głowy państwa. Taki system ukształtował się równolegle do ustawy zasadniczej, a główny wpływ na jego wytworzenie miała amerykańska dwupartyjność oraz sposób funkcjonowania partii politycznych.

Zrozumienie właściwości elekcji i systemów wyborczych w Stanach Zjednoczonych nastręcza szereg trudności dla osób nie orientujących się w specyfice amerykańskiego społeczeństwa, uwarunkowaniach kulturowych i jego tradycjach. Analizując zagadnienia wyborów i prawyborów, niejednokrotnie można wysnuć wniosek o niedemokratyczności tych procesów i wielu zasadach nieprzystających do dzisiejszych czasów. Nie można natomiast zapominać o tym, że mimo, iż Stany Zjednoczone należą do szeroko pojętej cywilizacji zachodniej, i że to właśnie z Europy wywodzi się większość amerykańskiej ludności, to jednak łatwo dostrzegalne są pewne różnice – czy to w sposobie życia, czy to właśnie w podejściu do polityki i praw nią rządzących. Dobrym przykładem jest chociażby sprzeczność w pojęciach partii liberalnej i konserwatywnej, których definicje nie mają żadnego przełożenia na starokontynentalne systemy.

Warto zwrócić uwagę na widoczną wyraźną tendencję do czerpania z dorobku politycznego i systemowego Stanów Zjednoczonych także w Europie. Amerykański wyścig prezydencki – jak żaden inny na świecie – budzi ogromne zainteresowanie wśród opinii międzynarodowej. Spowodowane to jest zapewne znaczeniem tegoż kraju dla globalnej gospodarki, bezpieczeństwa i polityki. Coraz więcej krajów i partii stosuje mechanizm prawyborów. Co prawda, jest to dalece inny sposób delegacji kandydatów, niż ta szczególnie zawiła i skomplikowana procedura w Stanach Zjednoczonych, lecz mimo to widać wyraźnie, że sama idea opiera się na doświadczeniach amerykańskich. W powszechnej opinii widać bardzo mocne zaufanie do instytucji amerykańskich wyborów. Niewątpliwie, oprócz przyczyn kulturowych, spowodowane jest to przybliżaniem wyborów i prawyborów do obywateli. Należy pamiętać, że primaries zostały wprowadzone przede wszystkim w celu zapobieżenia rozrostu zjawiska bossizmu w amerykańskich partiach politycznych. Taka forma zachęcania obywateli do aktywności politycznej w Stanach odnosi coraz większy skutek, dlatego śladem tych rozwiązań wiele europejskich krajów (lecz nie tylko) przenosi szereg mechanizmów na swoje własne areny. Sposób prowadzenia kampanii wyborczych, nowe techniki komunikacyjne i piarowskie, przed implementacją na rynki europejskie „testy praktyczne” przechodziły zazwyczaj właśnie w Stanach Zjednoczonych. Ostatnia kampania Baracka Obamy wyraźnie wytycza pewne trendy dla kreatorów wizerunku, socjotechników i tzw. spin-doktorów – przede wszystkim w zakresie wykorzystywania nowych płaszczyzn komunikacji, a w szczególności internetu.

Ze względu na bogactwo rozwiązań systemowych, trudnym byłoby ukazanie w ramach jednego opracowania wszystkich mechanizmów i niuansów funkcjonujących na poziomie stanowym. W praktyce, taka praca musiałaby być syntezą ponad 50 (uwzględniając w tej liczbie terytoria zależne, biorące udział w prawyborach) systemów wyborczych, ponieważ Stany Zjednoczone ze względu na swój ustrój dają szeroką swobodę regulowania kwestii prawno-wyborczych poszczególnym stanom. Do opracowania dobrane zostały przykłady, obejmujące najbardziej dystynktywne przypadki i zjawiska. Wielość przepisów odnoszących się do czynnego prawa wyborczego (także w odniesieniu do prawyborów), sposobów zgłaszania kandydatów, trybów przeprowadzania primaries i caucuses, systemów przeliczania głosów, procedur wyłaniania delegatów i wielu innych aspektów prawa wyborczego, tworzy niezwykły konglomerat i przegląd mnóstwa ordynacji wyborczych i prawyborczych. Amerykańskie prawybory prezydenckie, jako instytucja bardzo mocno rywalizacyjna (szczególnie w odniesieniu do dwóch największych partii) stanowi niezwykle unikatowy i nieszablonowy mechanizm desygnacyjny.

Dalsza część artykułu w załączniku.

 

 

Dominik KasprzakMechanizm i funkcjonowanie instytucji prawyborów w amerykańskim systemie politycznym na przykładzie elekcji prezydenckich[Prawybory] są wszędzie najlepszą szansą, w pewnym sensie jedyną – demokratycznego sprawdzenia mocy pewnych programów, idei oraz stanowisk politycznych – Aleksander Hertz, Amerykańskie stronnictwa polityczne (Mechanizm demokracji), Paryż 1957, s. 2661.Geneza prawyborówSposób nominacji kandydatów na stanowisko prezydenta Stanów Zjednoczonych zmienił się znacząco od momentu powstania państwa. Od tego czasu zyskał bardzo dużo na transparentności i demokratyczności. W konstytucji nie zapisano żadnych wytycznych i procedur określających tryb wyboru kandydatów na stanowisko głowy państwa. Taki system ukształtował się równolegle do ustawy zasadniczej, a główny wpływ na jego wytworzenie miała amerykańska dwupartyjność oraz sposób funkcjonowania partii politycznych. W pierwszych latach państwowości to członkowie Kongresu z Partii Demokratyczno-Republikańskiej na nieformalnych spotkaniach decydowali o nominacji kandydata na urząd prezydenta. System taki zapoczątkowany został w 1796 roku, gdy George Washington zapowiedział, iż nie będzie kandydował na urząd prezydenta po zakończeniu drugiej kadencji. Pierwszym kandydatem wybranym w ten sposób był Thomas Jefferson, którego nominowano wówczas na wiceprezydenta, jego kandydatura na urząd głowy państwa została zatwierdzona jednak w inny sposób. Kongresowe nominacyjne caucuses zaczęto nazywać King Caucus, ze względu na ich rolę w procesie nominacyjnym oraz arbitralność. Taki proces wyboru kandydatów przetrwał do 1824 roku, gdy partie zaczęły dążyć do decentralizacji wynikającej z ekspansji terytorialnej rodzącego się mocarstwa. Przeciwko instytucji centralnego caucusu zaczęli protestować – żądając jego likwidacji – kandydaci, którzy mieli małe szanse na uzyskanie nominacji na tej drodze, najczęściej młodzi politycy z mniejszych stanów. Zarzucano jej, że poprzez swoją niedemokratyczność foruje kandydatów z Wirginii (prezydenci Washington, Jefferson, Madison i Monroe pochodzili z tego stanu) . Do upadku systemu przyczynił się wewnętrzny, międzyfakcyjny konflikt w Partii Demokratyczno-Republikańskiej, który skupiał się na osobie W. Crawforda . Po roku 1828 funkcję desygnacyjną przejęły legislatury stanowe . Niedługo potem, w 1831 roku Partia Antymasońska po raz pierwszy do wyboru kandydata zastosowała instytucję konwencji krajowej. Wkrótce, Partia Demokratyczna oraz Partia Narodowych Republikanów (protoplasta Partii Whigów) wprowadziły tę instytucję do własnej polityki partyjnej. Od 1832 roku powszechnie stosowano już nominację prezydencką i wiceprezydencką za pomocą konwencji krajowej.Niewiadomo, gdzie swoje początki miała instytucja caucusu – na pewno wywodzi się jeszcze z okresu kolonialnego. Wówczas były to nieformalne, regularne spotkania ludzi z klas średnich. W ich trakcie, zazwyczaj w gospodach, decydowano o nominacjach na stanowiska w samorządach miejskich – tak wybrani kandydaci znajdowali się później na listach wyborczych. Jednym z pierwszych znanych caucusów był ten zorganizowany w Bostonie w 1760 roku . Prawdopodobnie źródłosłów pochodzi jeszcze z języka algonkijskiej grupy Indian Ameryki Północnej, gdzie cau-cau-a-su oznaczało zamknięte spotkanie liderów, bądź członków partii, frakcji, decydujące o sprawach polityki, kandydatach i planach kampanii wyborczej . Inni twierdzą, że wyraz pochodzi ze średniowiecznej łaciny, gdy tłumaczono go jako „naczynie do picia”, jakie mogło być używane w Caucus Club w Bostonie. Istnieją jeszcze inne teorie mówiące o etymologii tego wyrazu, żadna z tych, ani z powyższych nie jest do końca potwierdzona .Delegatów na wspomnianą wcześniej konwencję krajową wybierały konwencje stanowe, te natomiast wybierano w trakcie konwencji lokalnych, te ostatnie natomiast przez zgromadzenia członków partyjnych na poziomie osad. Często jednak ta drabina nominacyjna zdominowana była przez bossów partyjnych i mimo pierwotnych założeń, wciąż nie spełniała warunków demokratyczności. Wciąż nie istniał również żaden mechanizm pozwalający mieszkańcom stanów wpływać na decyzje partyjne. Partyjna konwencja krajowa, nie od razu odniosła sukces, początkowo pojawiały się duże problemy natury organizacyjnej wynikające z rozległości terytorialnej kraju i problemów z komunikacją . W związku z chęcią dostosowania procedury nominacyjnej do warunków przedstawicielskich, zaczęto postulować jej rewizję. Już w 1850 roku w stanie Wisconsin przyjęto uchwałę, która przewidywała bezpośredni (wśród członków partii) wybór delegatów na krajowe konwencje. Po 10 latach, wyborcy zaczęli decydować już nie tylko o delegatach, lecz mogli także zaznaczać swoje preferencje co do kandydatur do nominacji . Jeszcze wcześniej, bo w roku 1842 Partia Demokratyczna zastosowała tzw. Crawford County System w hrabstwie Crawford w Pensylwanii – wyborcy głosowali bezpośrednio na kandydatów do nominacji na stanowiska lokalne. Konwencja hrabstwa po przeliczeniu kart wyborczych automatycznie nominowała osoby o najlepszych wynikach oficjalnymi kandydatami partyjnymi . Kolejne regulacje prawne pojawiły się w 1866 roku w stanach Nowy Jork i Kalifornia  – nie miały jednak formy znanych dziś prawyborów (podobnie jak te z Wisconsin). W latach 80. XIX wieku w Karolinie Południowej i Georgii na szczeblu stanowym Partia Demokratyczna zastosowała pewną formułę prawyborów . Natomiast w praktyce pierwsze prawybory odbyły się w 1892 roku w Luizjanie w Partii Demokratycznej, lecz nie miały unormowania w prawie . Następne miały miejsce w 1896 roku – ugruntowanie prawne zyskując dopiero w 1915 roku . Pod koniec XIX wieku, w 1899 roku, stan Minnesota uchwalił przepisy prawne, na podstawie których wprowadzono prawybory na kandydatów na stanowiska samorządowe w Minneapolis. Dwa lata później rozszerzono je na całość stanu . Pierwszym stanem, gdzie uchwalono prawo pozwalające na przeprowadzanie prawyborów na każde stanowiska stanowe i federalne, jak i na członków konwencji krajowej, była Floryda w 1901 roku. Można zatem uznać, że były to pierwsze zapisy dopuszczające prawybory prezydenckie. Zapisy uchwalonej wówczas ustawy nie przewidywały jednak, w jaki sposób nazwisko kandydata prezydenckiego ma być zapisywane na kartach wyborczych . Po raz pierwszy prezydenckie prawybory przeprowadzono w tym stanie (a zarazem na terenie Stanów Zjednoczonych) w 1904 roku. Ich wyniki nie były jednak wiążące dla delegatów, miały charakter bardziej sondażowy. W 1902 roku Missisipi zostało pierwszym stanem, gdzie zapisano w prawie, iż wszystkie elekcje na stanowiska powszechnie wybieralne poprzedzone muszą być prawyborami . W pierwszych latach XX wieku coraz więcej stanów zaczęło przeprowadzać prawybory na poziomie stanowym i lokalnym, często tylko w wybranych partiach – najczęściej w Partii Demokratycznej – np. Arkansas w 1901, czy Teksas w 1903 roku . Na mocy referendum przeprowadzonego w 1904 roku w stanie Wisconsin, do zasad wyborczych w roku następnym dopisano instytucję prawyborów – początkowo przewidziano je tylko dla urzędów na poziomie stanowym. Pierwszy raz tego systemu użyto w 1906 rok. Pięć lat później przepisy poszerzono także o desygnację kandydata na prezydenta kraju . Na początku XX wieku, wszystkie stany poza Wirginią wprowadziły prawybory, jako metodę wyłaniania kandydatów do Senatu i Izby Reprezentantów . Kolejnym ważnym krokiem do upowszechnienia prawyborów prezydenckich było przeprowadzenie referendum w Oregonie w 1910 roku, w wyniku którego w tym stanie wprowadzono tę instytucję do systemu wyborczego. W odróżnieniu od wcześniejszych prawyborów na Florydzie, delegaci partyjni byli zobowiązani do przestrzegania ich wyników na konwencjach krajowych . System ten bardzo szybko się upowszechnił, już w 1912 roku w Partii Demokratycznej w 12 stanach oraz w Partii Republikańskiej w 13, przeprowadzono prawybory. W ten sposób wybierano odpowiednio 33% delegatów na konwencję krajową u demokratów i 42% u republikanów . Wyniki prawyborów w Partii Republikańskiej nie miały specjalnego przełożenia na późniejsze głosowanie delegatów na konwencji krajowej. T. Roosevelt zwyciężył w 11 stanach , natomiast w wyniku pewnych walk politycznych i manipulacji ostatecznie kandydatem został H. Taft. Te rozgrywki partyjne wpłynęły później negatywnie na wynik Tafta we właściwych wyborach, gdyż część jego elektoratu oddała głos na T. Roosevelta, który wystartował wówczas z ramienia założonej przez siebie Partii Bull Moose . U demokratów prawybory miały realne przełożenie na wynik głosowania na konwencji – w stanach zwyciężył W. Wilson i na konwencji również. Po I wojnie światowej ta liczba przeprowadzanych prawyborów chwilowo spadła, ze względu na koszty organizacji i małe zainteresowanie wyborców. Do II wojny światowej obserwować można systematyczny spadek liczby stanów przeprowadzających prawybory, po 1945 roku natomiast odsetek ten wyraźnie rośnie. Fala prawyborczej demokratyzacji w wielu przypadkach nie podobała się decydentom partyjnym i liderom stanowym – przez cały okres kształtowania się tego mechanizmu walczyli o przywrócenie swoich dawnych, nominacyjnych przywilejów. W swoich początkach ruch na rzecz wprowadzenia prawyborów był ruchem postępowym. W stanach takich jak Minnesota, Nebraska, New Jersey, Oregon czy Wisconsin, dążenie do wprowadzenia prawyborów było ważną częścią postulatów ruchów dążących do wprowadzenia większej kontroli społeczeństwa nad władzą i dystrybucji tejże na jak najniższy poziom . Bardzo często zdarzało się, że politycy mający poparcie lokalnych władz partyjnych w ogóle nie startowali w prawyborach, a udział w nich brali mniej popularni politycy, którzy w ten sposób chcieli przekonać bossów o wadze ich kandydatury, zdając sobie sprawę równocześnie, że nie mieliby szansy na nominację w żaden inny sposób. Obecnie zjawisko bossizmu partyjnego jest bardzo mocno ograniczone i występuje w szczątkowej formie. W stanach, w których występują caucuses bossizm ma znaczenie mentalne – uczestnicy caucuses czasami kierują się wskazówkami lokalnych liderów. Natomiast w stanach, w których stosowana jest procedura primaries, boss jest jedynie raczej technicznym organizatorem kampanii wyborczej, który swoim autorytetem może wpływać na wysokość zebranych funduszy w trakcie prawyborów i wyborów . Rozpowszechnianie się instytucji prawyborów było wielkim krokiem w kierunku umacniania i pogłębiania demokracji, stając się cennym narzędziem do politycznego wypowiadania się zwykłych obywateli. Te pierwsze prawybory również nie były w pełni demokratyczne. Regulowane przez przepisy stanowe i wewnątrzpartyjne na Południu, zabraniały udziału ludności niebiałej. Prawybory takie nazywano white primaries – ze względu na istniejący na Południu w zasadzie system jednopartyjny, obostrzenia dotyczyły tylko Partii Demokratycznej. Początkowo Sąd Najwyższy uznał, że wykluczanie m.in. ludności murzyńskiej jest konstytucyjne, ponieważ prawybory powinny podlegać tym samym przepisom ordynacji wyborczej co reszta postępowania wyborczego, a te szczegółowo regulowane są przez legislatury stanowe. To orzeczenie uprawomocniło dyskryminację rasową, ponieważ stany południowe nie przyznawały wówczas czynnego prawa wyborczego mniejszościom etnicznym. Ostatecznie, zgodnie z wyrokiem SN, w 1944 roku zakazano stosowania tzw. white primaries uznając je za przepisy niedemokratyczne i niezgodne z zapisami ustawy zasadniczej. Aktywiści Partii Demokratycznej, szczególnie w Teksasie starali się utrzymać poprzedni stan jeszcze przez wiele lat, ostatecznie rezygnując w roku 1953 .Analizując kolejne prawybory prezydenckie należy stwierdzić, że nie zawsze funkcjonowały zgodnie z zasadami, jakie były dla nich przewidziane. Niejednokrotnie zdarzało się, że kandydat zdobywszy największą liczbę głosów w prawyborach, na konwencji krajowej nie uzyskiwał nominacji partyjnej. Dla przykładu taka sytuacja wystąpiła w trakcie postępowania przedwyborczego u demokratów w 1952 roku. E. Kefauver wygrał aż 12 z 15 przeprowadzonych prawyborów, lecz mimo to, na konwencji partyjnej poparcie większości delegatów uzyskał A. Stevenson, który notabene nie uczestniczył w żadnych prawyborach. Taki wynik spowodowany był tym, iż w większości stanów wyboru dokonywały wciąż komitety partyjne . Innym równie jaskrawym przykładem jest wybór kandydata w 1920 roku, gdy republikanie mianowali swoim kandydatem na urząd prezydenta W. Hardinga, który uczestniczył w prawyborach tylko w swoim macierzystym stanie , a nie zwycięzcę prawyborów H. Johnsona. W historii miało też miejsce wiele odwrotnych sytuacji, tzn. takich, gdy kandydat o gorszych notowaniach, dzięki wygranym prawyborom uzyskiwał nominację partyjną, pomimo pierwotnie przewidywanego innego pretendenta. Tak było m.in. w przypadku J. F. Kennedy’ego w 1960 roku, który swoimi wygranymi w prawyborach przekonał liderów partyjnych do swojej kandydatury i udowodnił, że jego katolicyzm i młody wiek nie są żadnymi realnymi przeszkodami do ewentualnego zwycięstwa w wyborach. Identyczna sytuacja miała miejsce z B. Goldwaterem, który po zwycięstwie w prawyborach kalifornijskich w 1964 roku otrzymał nominację Partii Republikańskiej. W 1972 roku nikt nie wróżył G. McGovernowi żadnych szans na sukces, ponieważ brakowało mu poparcia aparatu partyjnego. Zwycięstwa w prawyborach i równoczesne porażki faworyta E. Muskiego zadecydowały jednak o przyznaniu mu nominacji Partii Demokratycznej . Ostatnia taka sytuacja miała miejsce w poprzednich wyborach prezydenckich w 2008 roku. Jeszcze przed rozpoczęciem cyklu prawyborczego, większość obserwatorów rynku politycznego spodziewała się, że główna walka wyborcza stoczona zostanie pomiędzy republikaninem R. Giulianim a demokratką H. Clinton. Kolejne zwycięstwa prawyborcze J. McCaina i B. Obamy zadecydowały jednak o innych decyzjach konwencji partyjnych. W 1968 roku po rezygnacji L. Johnsona z ubiegania się o kolejną kadencję, liderzy Partii Demokratycznej nie zważając na wynik prawyborów, które wygrał E. McCarthy na swojego kandydata nominowali H. Humphreya, który podobnie jak kilkanaście lat wcześniej A. Stevenson nie wystartował w ani jednych prawyborach. Niezadowolenie opinii publicznej, które wynikało ze zmieniającej się świadomości politycznej i z jawnego odwrócenia się liderów partyjnych od demokratycznej ścieżki nominacyjnej, a także wewnętrzne podziały wśród demokratów wynikające z wojny wietnamskiej doprowadziło do protestów. Partia powołała wówczas tzw. komisję McGoverna-Frasera, działającą w latach 1969-1972 i mającą na celu na podstawie doświadczeń z poprzednich lat, wnieść poprawki do obowiązującego systemu nominacyjnego, tak aby pomniejszyć znaczenie stanowych władz partyjnych i oprzeć nominację w większym stopniu na popularności danego kandydata wśród wyborców . Pierwszymi decyzjami było m.in. zakazanie stosowania wyborczej formuły większościowej we wszystkich demokratycznych prawyborach, wprowadzono klauzulę zaporową w wysokości 20%, obniżoną później do 15% . W późniejszych latach istniały także inne komisje zmieniające zasady procedury nominacyjnej – np. komisja Fowlera czy komisja Hunta. Zasięg zmian wykraczał też bardzo często poza samą Partię Demokratyczną, zwłaszcza w stanach, w których demokraci posiadali większość w stanowych legislaturach – wprowadzali ogólnostanowe przepisy regulujące prawybory. W niektórych przypadkach republikanie zachowali swoje własne procedury, lecz w większości stanów nowe przepisy przypadły do gustu republikanom i sami zaczęli się do nich stosować. W wyniku wprowadzanych zmian, kolejne prawybory zyskiwały nowe oblicza. Już w 1972 roku nominacje obu największych partii zdobyli zwycięzcy prawyborów – R. Nixon i G. McGovern . Dla porównania w tych wyborach obie partie w 2/3 opierały swoje nominacje na prawyborach, a 4 lata wcześniej tylko w 1/3 . Do demokratyzacji procedury przedwyborczej w ogromnej mierze przyczyniło się zainteresowanie mediów, co natomiast wywołane było aktywną kampanią pretendentów do nominacji (w 1972 roku w Partii Demokratycznej w prawyborach wystartowało 13 kandydatów). Dzięki tym zmianom, kolejne stany wprowadzały prawybory w zamian za caucuses i dzisiaj są już one tradycyjnym elementem krajobrazu politycznego Stanów Zjednoczonych – obecnie nominacji nie da się już uzyskać bez poparcia szerokich mas wyborczych, mimo, że udział w prawyborach nie jest wszędzie wymagany. W niektórych stanach, aby wystartować w wyborach, trzeba uprzednio uczestniczyć w prawyborach. Inne (np. Maine) takie obostrzenia stosują tylko do części stanowisk wybieralnych .2.Mechanizm i typy prawyborówProces nominacji kandydatów na urząd prezydenta kraju jest wyjątkowy dla Stanów Zjednoczonych i niezwykle rzadko spotykany w pozostałych systemach demokratycznych. Pewne formy prawyborów występują co prawda w innych ustrojach politycznych, lecz są znacząco inne. Podobne mechanizmy prawyborcze można spotkać we Włoszech (nominacja R. Prodiego w 2005 roku), we Francji (prawybory „sondażowe” N. Sarkozy’ego w 2007 roku), w Polsce (prawybory prezydenckie w Platformie Obywatelskiej w 2010 roku), czy w niektórych europejskich partiach socjaldemokratycznych (Belgia, Cypr, Dania, Grecja, Francja, Irlandia, Portugalia, Wielka Brytania) oraz w innych pozaeuropejskich krajach (Armenia, Chile, Chiny, Kolumbia, Korea Południowa, Urugwaj). W Stanach Zjednoczonych bezpośrednim celem ich przeprowadzania jest wyłonienie przez wyborców delegatów na krajowe konwencje partyjne, na których ci delegaci głosować będą nad kandydaturą danej partii w wyborach prezydenckich. W pewnym sensie ten system można nazwać analogicznym do mechanizmu funkcjonowania Kolegium Elektorów. Jednak mimo tych podobieństw, proces wyborów wstępnych jest znacznie bardziej skomplikowany, a głównie ze względu na to, iż o sposobie ich przeprowadzania decyduje każdy ze stanów z osobna lub stanowe jednostki partyjne. Odmienność kulturowa poszczególnych regionów, jak i wpływ partii powodują, że w jednym stanie występują często dwa systemy prawyborcze, osobno dla każdej z dwóch wielkich partii. Wybory wstępne stosowane są bowiem zazwyczaj osobno dla każdego z tych ugrupowań. Przeprowadza się je, na terytorium stanów, Dystryktu Kolumbia, terytoriów zależnych  oraz dodatkowo w Partii Demokratycznej osobny okręg tworzą demokraci przebywający poza terytorium kraju. Dawniej, w czasie administrowania Strefą Kanału Panamskiego przez Stany Zjednoczone, region ten reprezentowało kilku delegatów na konwencji krajowej demokratów.Prawybory oprócz roli desygnacyjnej mają ważną rolę w mobilizacji elektoratu przed właściwą elekcją, w wielu stanach istnieje możliwość automatycznego zarejestrowania się jako wyborca danej partii w momencie oddawania głosu w prawyborach. Jest to bardzo ważne uprawnienie, gdyż należy pamiętać, iż wyborca niezarejestrowany nie ma prawa głosu w wyborach federalnych. Prawybory umożliwiają także formalnie każdemu obywatelowi ubieganie się o udział w kandydowaniu i uzyskanie nominacji na każdym szczeblu administracji lokalnej, stanowej i federalnej (łącznie ze stanowiskiem prezydenta). Niezwykle istotnym elementem prawyborów jest związana z nimi kampania wyborcza – to dzięki niej kandydaci, na ponad pół roku przed właściwymi wyborami mogą popularyzować swoje nazwisko wśród elektoratu i tym samym zbierać fundusze na kampanię. Prawybory wydawać by się mogło są instytucją ściśle partyjną. Nie jest tak do końca, ponieważ szereg przepisów stanowych oraz wyroków Sądu Najwyższego reguluje proces przedwyborczy, co robi z niego instytucję częściowo również państwową – nieodłączną od reszty procedury wyborczej. Coraz częściej uchwalane są również przepisy na poziomie federalnym, które mówią o procedurze prawyborów. Obecnie widać coraz mocniejszą tendencję instytucjonalizacji prawyborów w amerykańskim prawie. W konstytucji, mechanizm ten został wspomniany tylko raz – dokładnie w poprawce XXIV ratyfikowanej w 1964 roku. Co prawda zapisy te dotyczą przede wszystkim czynnego prawa wyborczego i zakazu dyskryminacji ze względu na niezapłacenie podatku wyborczego, natomiast warto o nich wspomnieć właśnie ze względu na to, że odnoszą się bezpośrednio do wyborów federalnych i prawyborów prezydenckich. Można wyróżnić dwa główne typy prawyborów: zebrania partyjne (caucuses) oraz prawybory właściwe (primaries). Niekiedy te dwa typy występują równocześnie w jednym stanie – jak. np. u demokratów w Teksasie. Główna różnica polega na tym, że te pierwsze organizowane są przez partie, a drugie przez władze stanowe (w większości przypadków, np. poza Arizoną i Connecticut) . Partyjne caucuses są obecnie znacznie mniej znaczące przy desygnacji kandydata na prezydenta, dawniej głównie na podstawie tej procedury ich wybierano. Należy jednak pamiętać, że sposób ich funkcjonowania zasadniczo się zmienił od czasów King Caucus. Caucuses są to otwarte dla każdego zarejestrowanego (jako sympatyk partii) wyborcy spotkania lokalnych zwolenników danej partii. Stopień otwartości w poszczególnych stanach może być różny – w wielu stanach stosuje się możliwość rejestracji jako wyborca w dniu, gdy odbywa się caucus. W dużych aglomeracjach zdarza się, że są zdominowane przez aktywistów partyjnych . Poza tymi w stanie Iowa, pozostałe nie przyciągają aż tak dużej atencji mediów i wyborców. Wciąż, w 19 stanach są przeprowadzane caucuses w przypadku co najmniej jednej partii, co powoduje, iż niewiele ponad 10% delegatów Partii Demokratycznej i około 15% republikańskich na krajową konwencję wybieranych jest właśnie tam. Nazwę ciężko przetłumaczyć na j. polski, można je nazywać konwentyklami partyjnymi , spotkaniami sąsiedzkimi, zgromadzeniami  lub sejmikami. Ze względu na ich charakter ta ostatnia forma wydaje się być najwłaściwszą . Najłatwiej sposób ich funkcjonowania przedstawić na przykładzie. Wybrałem tutaj stan Iowa, jako najbardziej znaczący (pierwsze prawybory w całym cyklu przedwyborczym). Caucuses odbywają się nawet na najniższym poziomie lokalności – w obwodach wyborczych  – w Iowa takowych jest 1784. Mieszkańcy zgodnie ze swoimi preferencjami wyborczymi zbierają się w wytypowanych do tego celu lokalach. Są to najczęściej sale w obiektach użyteczności publicznej: bibliotekach, domach kultury, parafiach, szkołach, ratuszach, lecz także często w domach prywatnych. Liczba osób biorących udział w takich sejmikach jest drastycznie różna, w wiejskich caucuses uczestniczy po kilka osób, w dużych aglomeracjach kilkaset, najczęściej natomiast są to 20-50 osobowe spotkania. W sumie w Iowa w demokratycznych caucuses bierze udział 90-150 tys. osób, a w republikańskich 80-90 tys. Każdy z kandydatów na prezydenta ma tam swojego przedstawiciela, który wygłasza krótką prezentację . Później dochodzi do głosowania. Tutaj procedury stosowane przez obie partie są diametralnie inne. Republikanie głosują większością głosów, najczęściej w drodze tajnego głosowania (zdarza się także poprzez podniesienie rąk) . U demokratów procedura jest niezwykle zawiła  i z perspektywy europejskiej wygląda komicznie – głosowanie jest jawne, głosuje się poprzez zajęcie określonego miejsca w sali, gdzie tworzą się tzw. grupy preferencyjne . Polega to na tym, że wyborcy, po wejściu na salę, grupują się według poparcia dla konkretnego kandydata – zwolennicy kandydata A stają np. w jednym rogu sali, zwolennicy kandydata B w drugim, a na środku zwolennicy kandydata C, niezdecydowani tworzą osobną grupę. Przez określony czas trwa ożywiona dyskusja pomiędzy członkami tychże grup, polegająca często na wzajemnym przekonywaniu, wyśmiewaniu i krytykowaniu. Następuje pierwsze przeliczenie głosów – demokraci wprowadzili 15% „próg wyborczy”. Wyborcy kandydata, który nie uzyskał minimalnej liczby głosów mogą przenieść wówczas swoje głosy na innych, którzy pozostali w rozgrywce. Wówczas zaczynają się jeszcze bardziej żywiołowe dyskusje i przekonywania, aby pozyskać jak najwięcej głosów dla swojego kandydata – należy pamiętać, że owe dyskusje mają miejsce często między sąsiadami z jednej ulicy. Następuje później ponowne podliczenie głosów i ogłoszenie oficjalnych wyników w danym caucus . W procedurze obowiązującej w obu wielkich partiach po zakończeniu sejmików, na poziomie obwodów wyłonieni na nich kandydaci i osoby mające zostać ich delegatami uczestniczą w konwencjach na poziomie hrabstwa, gdzie wybiera się delegatów i kandydatów do konwencji dystryktu, a tam znowuż wybiera się delegatów do konwencji stanu Iowa. O rozdziale delegatów w Partii Republikańskiej decyduje stanowa konwencja, natomiast u demokratów tylko w części – 29 delegatów z poziomu dystryktów bierze udział w konwencji krajowej. Rozdzielani są proporcjonalnie do wyników głosowania w tychże dystryktach. Reszta delegatów (16) również zgodnie z wynikami (tyle, że w tym przypadku wynikami głosowania na konwencji) rozdzielana jest na konwencji stanowej . Bardzo zbliżony system obowiązuje w wszystkich stanach, gdzie przeprowadzane są caucuses, natomiast każda partyjna organizacja stanowa decyduje o liczbie szczebli w przypadku caucuses – zależnie od stanu (regionu) waha się od 1 do 5. Caucuses w obu partiach zależnie od stanu przyjmują wielorakie warianty. Warto przytoczyć tu dla przykładu kilka wariantów caucuses występujących np. w Partii Demokratycznej (w przypadku republikanów występuje także szereg nietypowych sytuacji): na terytorium Wysp Dziewiczych i Guam istnieją tylko jedne szczeble caucuses – jest nim konwencja terytorialna; jeden szczebel występuje też w Samoa Amerykańskim lecz dla odmiany jest to tylko jeden typowy sejmik; w Maine występują dwa szczeble; w Teksasie trzy, a w Waszyngtonie cztery. Różnice występuję również w przypadku określenia szczebla, na którym rozdziela się delegatów: w Nevadzie, Dakocie Północnej i na Alasce następuje to tylko na konwencji stanowej; w Kolorado część na konwencji dystryktu, a resztę na konwencji stanowej; w Kansas większość wybieranych jest na najniższym szczeblu, pozostali na stanowej konwencji; w Maine i Minnesocie delegaci rozdzielani są w taki sposób, że kandydat, który zwyciężył w każdym z dystryktów uzyskuje wszystkich delegatów z tegoż dystryktu, pozostałych przyporządkowuje się proporcjonalnie do wyników wszystkich caucuses w całym stanie (w Maine tego przyporządkowania dokonuje konwencja stanowa); Hawaje przyznają delegatów w całości kandydatowi, który zdobył największą liczbę głosów w każdym z dystryktów, a resztę wybiera stanowa konwencja; w Wyoming liczby delegatów dzielą się pomiędzy sejmiki na poziomie hrabstw a konwencję stanową. Teksas znowuż część delegatów przydziela za pomocą primaries, a resztę na stanowych konwencjach. Jeszcze bardziej nieprzejrzyste systemy występują w trzech stanach: Idaho, Nebrasce i Waszyngtonie – tutaj równocześnie z caucuses współistnieją primaries, te drugie natomiast są jedynie sondażem, nie są wiążące dla delegatów partyjnych (non-binding primaries). W Waszyngtonie, dodatkowo dla utrudnienia część delegatów wybierana jest przez konwencję stanową, a inna część na podstawie sejmików w dystryktach. Dualny system występuje także w przypadku głosowania członków Partii Demokratycznej z zagranicy .Poza stanem Iowa, na którym skupia się uwaga mediów, w przypadku innych stanów frekwencja na caucuses wynosi około 10% wśród zarejestrowanych wyborców . Wynika to zapewne z faktu, iż głosowanie w caucuses wymaga od potencjalnego wyborcy dużo większego zaangażowania czasowego niż wrzucenie kartki do urny w przypadku primaries. Patrząc na mechanizm funkcjonowania obu sposobów prawyborów stwierdzić należy, że caucuses w lepszy sposób zabezpieczają interesy wyborców, gdyż uczestnicząc w nich można zorientować się w szansach swojego kandydata w czasie właściwych wyborów i dokonać ewentualnej rewizji swoich poglądów . Nie należy również zapominać, że instytucja caucuses posiada jeszcze inne funkcje poza tą wyborczą, najczęściej się ją spotyka na poziomie legislatur stanowych. Służą tam jako platformy wymiany informacji pomiędzy członkami tej samej partii i poniekąd jako organa decyzyjne wewnątrz tychże legislatur . Przenosząc to na grunt europejski można je przyrównać do klubów parlamentarnych.3.Typy primariesJak już wspomniano wyżej, nazwę primaries można tłumaczyć jako prawybory właściwe , przedwybory , wybory wstępne , wybory wewnętrzne  lub po prostu prawybory . Primaries można podzielić według podstawowego kryterium odnoszącego się do prawa wyborczego – czyli do możliwości wzięcia udziału w danych wyborach/prawyborach. Zgodnie z tą zmienną można wyróżnić przede wszystkim dwa typy: zamknięte primaries  i otwarte primaries . Ten pierwszy charakteryzuje się tym, że uprawnieni do wzięcia udziału w głosowaniu są jedynie zarejestrowani członkowie danej partii. Ze względu natomiast na luźną formę przynależności partyjnej stosowanej w Stanach Zjednoczonych, członkostwo w tym przypadku należy rozumieć jako zarejestrowanie się w spisie wyborców jako zwolennik danego ugrupowania. W wielu stanach takiej rejestracji można dokonać w tym samym dniu, tuż przed aktem głosowania, natomiast ogólną tendencją jest zakazywanie tego typu praktyk. Jednak przy następnych elekcjach każdy wyborca bez problemu może dokonać przerejestrowania i zmiany swojej afiliacji partyjnej. W niektórych stanach wymagano od wyborcy oświadczenia pod przysięgą, że w czasie poprzednich wyborów nie uczestniczył w prawyborach partii konkurencyjnej, lub że oddał poprzednio głos na kandydata swojej partii, lub też że będzie ją popierał w przyszłości . System zamknięty pozwala partiom na budowanie jedności wewnętrznej oraz gwarantuje niezaburzalność wyniku i możliwość jego późniejszej właściwej interpretacji. Partie w większości korzystają właśnie z tej formy primaries – w 2008 roku odbywały się m.in. w takich stanach, jak: Arizona, Delaware, Floryda czy Oklahoma. Przeciwieństwem tej formy prawyborów są otwarte primaries, w których wszyscy zarejestrowani wyborcy mogą oddać głos na kandydata dowolnej partii. W niektórych stanach dodatkowym wymogiem jest przed głosowaniem uprzednie określenie, na którą partię zamierza się oddać głos (tzw. partisan model) – otrzymuje się wówczas tylko jedną listę wyborczą. Taki system istnieje np. w Wirginii. Inną możliwością jest forma (non-partisan model), gdzie wyborca otrzymuje listy wyborcze wszystkich ugrupowań i dopiero w momencie oddawania głosu decyduje, kandydata której partii popiera – stosuje się go m.in. w Wisconsin . Zagłosowanie na daną partię w otwartych primaries w wielu stanach równoznaczne jest ze zgłoszeniem do niej swojego akcesu. Każda z partii organizuje najczęściej we własnym zakresie otwarte primaries, lecz aby uchronić się przed podwójnym głosowaniem (w prawyborach republikańskich i demokratycznych) stany uchwalają przepisy zakazujące brania udziału w dwóch prawyborach. Odmianą otwartych primaries są tzw. blankietowe primaries – dające możliwość wyborcy selekcji kandydatów pochodzących z różnych ugrupowań partyjnych na różne urzędy, a więc pozwalają wyborcy na jeszcze większą dowolność oddawania głosów. Prawybory blankietowe przybierają też czasami formę nonpartisan blanket primary  – gdzie wyborca otrzymuje tylko jedną listę wyborczą, lecz z nazwiskami kandydatów ze wszystkich partii (wraz z podaną przynależnością partyjną). Może on głosować na dowolnego kandydata z każdej partii – dwóch z najlepszym wynikiem przechodzi do kolejnej rundy głosowania (mogą pochodzić z tego samego ugrupowania). Blankietowe primaries nie są jednak używane podczas prezydenckiej procedury przedwyborczej, trwają także procesy sądowe dotyczące tego czy ten system prawyborów nie stanowi złamania zasad konstytucji . Stosuje się natomiast pewne rozwiązanie pośrednie, czyli tzw. zmodyfikowane zamknięte  primaries, nazywane czasami półotwartymi  lub półzamkniętymi . Polegają one na tym, iż uprawnieni do głosowania są zwolennicy danej partii oraz wyborcy, którzy nie określili swojej przynależności partyjnej. System taki obowiązuje obecnie w czterech stanach przy prawyborach Partii Demokratycznej: Kalifornii, New Jersey, Utah i Wirginii Zachodniej . W tym pierwszym stanie, partiom politycznym pozostawiono możliwość decydowania o tym, czy dopuszcza się niezarejestrowanych obywateli do prawyborów . W ostatnich wyborach w 2008 roku Partia Demokratyczna w przeciwieństwie do republikanów dopuszczała ich udział . W amerykańskim systemie politycznym stosuje się też czasami określenia cross-filing , czyli uprawnienie kandydata do startowania w prawyborach w kilku partiach (np. w Nowym Jorku)  oraz challenge primary – jest to specyficzne, raczej nie wykorzystywane rozwiązanie polegające na tym, że każdy członek partii może poprosić o przeprowadzenie „pojedynku wyborczego” między nim a nominatem partii .Ciężko jednoznacznie stwierdzić, która forma, otwarta czy zamknięta primaries jest korzystniejsza. Analizując tę sprawę z punktu widzenia wyborcy, z pewnością otwarta formuła daje większą swobodę i umożliwia oddanie głosu w zgodzie ze swoimi przekonaniami. Patrząc natomiast ze strony ugrupowań politycznych, closed primaries pozwala na znacznie większą kontrolę nad elektoratem. Zachęca także wyborców do wstępowania w szeregi partii, co pozytywnie odbija się później na jej finansach oraz lojalności wobec niej przy kolejnych elekcjach. System otwarty ma wielu krytyków, ponieważ dopuszcza pewne formy manipulacji przedwyborczych. Brak ograniczeń skutkuje pojawianiem się zjawiska party riding, polegającego na popieraniu przez członków partii przeciwnej kandydata o potencjalnie mniejszych szansach w ostatecznym starciu wyborczym. Takie zachowania wyborcze najczęściej były notowane w trakcie prawyborów na kandydatów do egzekutywy. Dla przykładu w 1938 roku w prawyborach demokratycznych wzięło udział wielu republikanów, którzy chcieli tym samym pokonać głównego kandydata E. Kelly’ego. Czasami zdarzało się też, że to nie wyrachowanie wyborcze skłaniało do głosowania w taki sposób, wynikało to raczej z realnej chęci poparcia kandydata z przeciwnej partii. W przypadku zachodzenia pozytywnych przesłanek, działanie takie nosi nazwę bolting. Tak było m.in. w 1940 roku gdy duża część republikanów poparła w demokratycznych prawyborach C. Martina na gubernatora Waszyngtonu . Ostatnim znanym przypadkiem riding była sytuacja z prawyborów demokratycznych w 2008 roku. Członkowie Partii Republikańskiej w stanach, gdzie stosowane są otwarte primaries wielokrotnie głosowali na H. Clinton jako na kandydatkę, którą według sondaży J. McCainowi (mającemu już zapewnioną nominację) byłoby łatwiej pokonać w wyścigu do Białego Domu niż B. Obamę. Skala tego zjawiska była raczej duża, o czym poniekąd może świadczyć większa niż zazwyczaj frekwencja w takich demokratycznych primaries . Innym przykładem negatywnego wpływu open primaries na procedurę prawyborczą jest możliwość wypaczenia wyniku głosowania. W 2008 roku także doszło do takiej sytuacji – wśród zarejestrowanych republikanów w New Hampshire zwyciężył M. Romney, w Karolinie Południowej M. Huckabee – natomiast w tych dwóch stanach ostatecznym triumfatorem okazał się J. McCain, niewątpliwie za sprawą wyborców niezarejestrowanych . W poszczególnych stanach, jak i organizacjach partyjnych w tychże stanach zróżnicowaniu podlegają również formuły przeliczania głosów na mandaty. W tym przypadku oznacza to ustalenie reprezentacji delegatów konkretnego kandydata w oparciu o wyniki głosowania. W Partii Demokratycznej formuła ta nie jest specjalnie skomplikowana, ponieważ podział delegatów przypomina w dużej mierze metodę Hare’a-Niemayera przy zastosowaniu 15% klauzuli wyborczej. Głosy oddane na wszystkich kandydatów przekraczających granicę progu wyborczego sumuje się, a następnie od uzyskanej liczby oblicza się procent uzyskany przez każdego z kandydatów i mnoży przez liczbę delegatów do rozdysponowania w danym dystrykcie kongresowym (to właśnie najczęściej na tym poziomie rozdziela się mandaty). Do części całkowitych w uzyskanych liczbach przypisuje się delegatów, a miejsca nieobsadzone przydziela się zgodnie z największymi resztami . W przypadku Partii Republikańskiej sytuacja znacznie się komplikuje, gdyż każda ze stanowych organizacji partyjnych może samodzielnie ustalać zasady przeliczania głosów na mandaty. Przeważająca część zastosowała formułę większościową (analogicznie do rozdziału mandatów w Kolegium Elektorskim – winner takes all) w wersji większości zwykłej – przydzielając tym samym wszystkich delegatów zwycięskiemu kandydatowi. Popularna jest też forma większości absolutnej – tzn. takiej, w której rozdysponowanie całości delegatów możliwe jest dopiero po przekroczeniu progu 50%. W innych stanach rozdział delegatów następuje proporcjonalnie do uzyskanego przez nich wyniku, stosując równocześnie różnorodne progi wyborcze – od 0% (np. Alaska, Karolina Półn.) do 20% (np. w Dakocie Połudn.). Zależnie od przyjętej przez partię formuły, delegaci bywają rozdzielani tylko na poziomie całego stanu lub częściowo na poziomie dystryktów kongresowych, bądź nawet jeszcze niżej w przypadku caucuses. Sprawa dodatkowo się komplikuje, gdy na każdym z poziomów stanowych stosowany jest inny system przeliczania głosów – w niektórych stanach republikanie stosują kombinację kilku ordynacji wyborczych. Dla przykładu w Alabamie delegaci wybierani są w dystryktach kongresowych zgodnie z formułą większości bezwzględnej, natomiast na poziomie stanu na podstawie sumarycznych wyników w sposób proporcjonalny (przy zachowaniu 20% progu wyborczego). Wiele stanów w różny sposób stosuje wariancje związane z ordynacjami wyborczymi. Najciekawszy chyba przypadek ma miejsce w Missisipi – 3 miejsca przypadające na każdy dystrykt kongresowy otrzymuje zdobywca zwykłej większości głosów w danym dystrykcie, pozostałych 24 delegatów „otrzymuje” zdobywca większości absolutnej w skali ogólnostanowej. W wypadku nieuzyskania przez żadnego z kandydatów progu 50% miejsca te rozdziela się przy użyciu systemu proporcjonalnego, stosując już tutaj 15% klauzulę zaporową. Gdzie indziej wykorzystywane są większości kwalifikowane, bądź ordynacje mieszane .Po uwzględnieniu trzech wyżej wymienionych zmiennych, czyli rodzaju prawyborów (primaries lub caucuses), sposobu dostępności (otwarte, półotwarte, zamknięte) oraz formuły przeliczania głosów na liczbę delegatów, wyróżnić można osiem podstawowych typów prawyborów. Przy tym podziale celowo pominięto prawybory półotwarte oraz systemy mieszane (proporcjonalno-większościowe) przeliczania głosów, ponieważ uwzględniając te pomniejsze czynniki należałoby wyróżnić kolejnych 10 typów prawyborów. Wydaje się, że przedstawione poniżej 8 podstawowych typów w sposób systematyczny obrazuje charakterystykę i różnorodność tych systemów:•otwarte primaries z formułą większościową (Arkansas [R], Illinois [R])•otwarte primaries z formułą proporcjonalną (Indiana [D], Massachusetts [R])•zamknięte primaries z formułą większościową (Delaware [R], Oklahoma [R])•zamknięte primaries z formułą proporcjonalną (Kentucky [D+R], Nowy Meksyk [R])•otwarte caucuses z formułą większościową (Portoryko [R])•otwarte caucuses z formułą proporcjonalną (Dakota Półn. [D], Idaho [D])•zamknięte caucuses z formułą większościową (Kansas [R], Montana [R])•zamknięte caucuses z formułą proporcjonalną (Kolorado [D], Alaska [R]) . Tabela 1. Cechy prawyborów według poszczególnych stanów w 2008 rokunieokr. – delegaci są wybierani na zebraniach partyjnych różnego szczebla, ale formuła rozdziału miejsc (proporcjonalna czy większościowa) nie jest z góry określona i może być ustalona przez uczestników. W Nebrasce odbywają się republikańskie prawybory właściwe, ale ich wynik nie jest wiążący dla konwencji stanowej partii, która wybiera delegatów; niezaprz. – delegaci na konwencję krajową Partii Republikańskiej z Maine i Pensylwanii oficjalnie występują tam jako niezaprzysiężeni żadnemu kandydatowi, w rzeczywistości ich skład z reguły odzwierciedla proporcjonalnie preferencje wyrażone w trakcie caucuses lub primaries, których wynik nie jest jednak wiążący; OTW – prawybory otwarte; PÓŁ-O – prawybory półotwarte; PR x% – system proporcjonalny z progiem wyborczym x%; WB – system większości bezwzględnej; WK – system większości kwalifikowanej stosowany przez Republikanów w Dakocie Płn., Portoryko i Tennessee (jeśli któryś z kandydatów uzyska ponad 2/3 głosów w skali całego stanu, zdobywa wszystkich delegatów, w przeciwnym razie delegaci są przydzielani proporcjonalnie); WZ – system większości zwykłej; ZMK – prawybory zamknięte.* – w republikańskich caucuses w Montanie biorą udział wyłącznie aktywiści partyjni zajmujący kierownicze stanowiska w strukturach partii różnego szczebla (łącznie ponad 2000 osób); są to zatem najbardziej elitarne prawybory w USA.1. W przypadku Partii Demokratycznej w zestawieniu nieuwzględniono formuły wyborczej, ponieważ we wszystkich stanach jest ona jednakowa – proporcjonalna z 15-procentowym progiem.2. Dla Florydy i Michigan podano zakładaną liczebność delegacji na konwencję Partii Demokratycznej. W rzeczywistości delegaci z tych stanów zostali początkowo karnie odsunięci od udziału w konwencji za samowolne przesunięcie przez tamtejsze oddziały Partii Demokratycznej terminu prawyborów. Ostatecznie zdecydowano się na rozwiązanie kompromisowe: zostali oni dopuszczeni do konwencji, ale każdy oddaje tylko pół głosu. Ogólna liczba delegatów podana w tabeli uwzględnia więc połowę liczby delegatów z tych dwóch stanów, odzwierciedlając tym samym faktyczną liczbę głosów.Źródło: na podstawie M. Potz, Amerykańskie prawybory…, op. cit., s. 100-102Tabela 2. Systematyka ordynacji występujących w prawyborach prezydenckichPartia DemokratycznaPartia Republikańskaliczbaodsetekliczbaodsetek* w tych przypadkach delegaci najczęściej wybierani są imiennie, a to czy, i w jaki sposób zostaną uwzględnione ich preferencje dotyczące poparcia konkretnego kandydata zależy od ciała dokonującego wyboru (zazwyczaj jest to caucus lub konwencja), a nie od z góry przyjętych reguł przeliczania głosów na mandaty. Niekiedy delegaci ci są formalnie niezobowiązani instrukcjami wyborców (unpledged delegates).źródło: M. Potz, Amerykańskie prawybory…, op. cit., s. 103Z powyższej tabeli widać wyraźnie, że obie partie znacznie częściej przeprowadzają primaries niż caucuses – proporcja w obu przypadkach jest bardzo podobna. Zarówno u demokratów, jak i republikanów w przeważającej mierze występują zamknięte prawybory. Największe różnice występują w odniesieniu do wybranej formuły przeliczania głosów – u demokratów zdecydowano się na jednorodny, proporcjonalny system, który w Partii Republikańskiej występuje tylko w przypadku 18% prawyborów. W tej partii przeważa znowuż (prawie połowa) formuła większościowa .Istnieje dodatkowo nietypowa, rzadko opisywana forma prawyborów. Są to tzw. loophole primaries, advisory primaries lub non-binding primaries (występują między nimi prawie niezauważalne różnice). Są to formy doradcze – wyborcy w głosowaniach na poziomie dystryktów wybierają konkretnych delegatów, równocześnie uczestnicząc w swoistym sondażu dotyczącym tego, kto powinien zwyciężyć w ich prawyborach partyjnych. Obecnie, taką formę spotyka się w pojedynczych przypadkach u republikanów, rzadziej u demokratów. Głosowanie takie odbywa się na jednej karcie wyborczej – głosuje się za kandydatem do nominacji prezydenckiej oraz kandydatami na delegatów (wymienieni z nazwisk). Wyniki tego sondażu nie są w żaden sposób wiążące dla wybranych delegatów . Taki system używany był dawniej przez Partię Demokratyczną, jednak później zakazano jego stosowania. Obecnie wykorzystywany jest w 3 stanach przez republikanów – w Illinois, Pensylwanii (loophole primaries) i w Nebrasce (advisory primaries). Do 2000 roku, republikanie w stanie Nowy Jork stosowali procedurę delegate selection primary, która opierała się na zbliżonych zasadach – tzn. głosowaniu na delegata, nie na kandydata do nominacji partyjnej . Końcem lat 80. kilka stanów wprowadziło tzw. bonus primaries – ta formuła polegała na wyborze delegatów na poziomie ogólnostanowym lub dystryktowym, którzy przydzielani zostawali w całości zwycięzcy przeprowadzanych w tym samym stanie innych „tradycyjnych” primaries – stąd też pochodzi nazwa .4.Kalendarz prawyborczyAmerykańskie prawybory odbywają się w bardzo dużej rozpiętości czasowej. Właściwe głosowania trwają w ciągu 5 miesięcy. W wyborach w 2008 roku, pierwsze odbywały się 3 stycznia, a ostatnie 3 czerwca. Później dodatkowo w wielu stanach organizowano konwencje stanowe, na których albo wybierano poszczególnych delegatów, albo głosowano nad nominacją prezydencką, natomiast nie odbyły się żadne caucuses ani primaries . Co ciekawe procedura prawyborów trwa o wiele dłużej niż właściwa kampania wyborcza (która odbywa się w ciągu ok. 2 miesięcy między konwencjami partyjnymi a wyborami elektorów). Terminy sejmików ustalane są przez organizacje partyjne, natomiast o dniach, w których przeprowadza się primaries decyduje legislatywa stanowa na drodze ustawy, lecz te przepisy muszą być zgodne z zasadami partyjnymi uchwalanymi na poziomie federalnym. Tradycyjnie cykl prawyborów rozpoczynał się sejmikami w Iowa, natomiast pierwsze właściwie prawybory (primaries) odbywały się w stanie New Hampshire. Te dwa w sumie niewielkie stany nie mają dużego formalnego znaczenia podczas prawyborów i wyborów. Posiadają odpowiednio 7 (w 2012 roku, po wynikach spisu powszechnego stracą jednego elektora) i 4 głosy elektorskie w Kolegium. Podobnie jak nie odgrywają wielkiej roli podczas nominacji na konwencjach partyjnych – w 2008 Iowę reprezentowało 45 delegatów u demokratów i 37 u republikanów, a New Hampshire odpowiednio 22 i 24. Ich rola nie skupia się jednak na sile ich głosów, lecz na zainteresowaniu mediów tymi prawyborami oraz tym, że są to pierwsze sprawdziany dla pretendentów do nominacji partyjnych. Ich mentalne znaczenie jest ogromne. Zwycięstwa w tych dwóch stanach bardzo często determinują dalszy proces prawyborów oraz wpływają na ich ostateczny wynik. Kandydat zwyciężający w tych stanach najczęściej staje się faworytem całego wyścigu. Niebagatelną rolę odgrywają tutaj media, ponieważ to na zwycięzcy skupia się ich uwaga, a co za tym idzie kandydat staje się bardziej rozpoznawalny, zyskując tym samym poparcie w innych stanach. Prawybory dowodzą wiarygodności kandydata, stanowią pewien rodzaj rynków próbnych dla przekazów kampanii . Częstokroć jest to także szansa dla kandydatów „niszowych” na wypromowanie swojej osoby – jeszcze w 2007 roku prognozowano, że wybory prezydenckie rozegrają się pomiędzy H. Clinton a R. Guilianim, bądź ewentualnie M. Romney’em. Dzięki wygranej w Iowa B. Obama zyskał cenne tzw. momentum, czyli tę właśnie nienamacalną przewagę mentalną nad dotychczasową faworytką. Jeszcze większym zaskoczeniem było w 1976 roku przeważające zwycięstwo (ponad dwukrotna przewaga nad drugim w kolejności kandydatem) mało znanego i nierozpoznawalnego wówczas gubernatora J. Cartera, który w tym samym roku został prezydentem Stanów Zjednoczonych. Wysiłki kandydatów w ogromnej mierze skupiają się na prowadzeniu kampanii przede wszystkim w tych dwóch małych stanach, wydając częstokroć nieporównywalne i niereprezentatywne wobec wielkości elektoratu sumy pieniędzy oraz organizując szereg spotkań kampanijnych i działań marketingowych. Niejednokrotnie kandydaci, którzy zdobyli niesatysfakcjonujący wynik wycofywali się z walki o nominację partyjną na tym etapie. W ostatnich wyborach, tylko po uzyskaniu odpowiednio 0,92% i 0,04%  głosów w Iowa, z demokratycznej batalii prawyborczej wycofali się Joe Biden oraz Chris Dodd. Bill Richardson, który otrzymał tylko 2,12%  w Iowa i 4,61%  w New Hampshire też zrezygnował z dalszego kandydowania. Wcześniej, również dochodziło do takich rezygnacji – np. H. Truman w 1952 roku po porażce w New Hampshire wycofał się z ubiegania o reelekcję, identycznie zachował się L. Johnson w trakcie prawyborów w 1968 roku . Z drugiej strony nie można zwycięstwa bądź przegranej i wiążącego się z tym uzyskania nominacji, traktować w kategoriach aksjomatu. Reguła ta znajduje szereg wyjątków, zwycięstwo w Iowa czy New Hampshire wcale nie warunkuje zostania kandydatem partii w wyborach powszechnych. W Partii Demokratycznej ostateczny kandydat na prezydenta M. Dukasis w 1988 roku zdobył dopiero 3. miejsce caucuses w Iowa, cztery lata później B. Clinton otrzymał tam śladową liczbę głosów. U republikanów podobnież nie zawsze ta reguła znajdowała zastosowanie – chociażby w 2008 roku J. McCain uplasował się dopiero na 4. miejscu z ogromną stratą do zwycięskiego M. Huckabeego, w 1988 roku zwycięzca późniejszych wyborów ogólnokrajowych G. H. Bush był dopiero 3. w wyścigu w Iowa . W New Hampshire sytuacja wyglądała podobnie, mimo zwycięstwa prawyborczego, ostatecznej partyjnej nominacji nie uzyskali m.in. P. Buchanan w 1996, J. McCain w 2000 czy H. Clinton w 2008 roku . Podważana jest też prawidłowość, którą często wskazywano, czyli brak możliwości wygrania wyborów prezydenckich bez wygrania prawyborów w Iowa czy New Hampshire. Spotkało to B. Clintona podwójnie (w obu stanach) w 1992 roku oraz G. W. Busha w roku 2000 ustępując pierwsze miejsce w New Hampshire J. McCainowi , czy ostatnio B. Obamę przegrywając z H. Clinton. Z pewnością zły wynik uzyskany w tych prawyborach powoduje zmianę stylu prowadzenia kampanii i jej przewartościowanie. W tradycji prawyborczej, od 1920 roku zapisało się, że pierwsze primaries mają miejsce w stanie New Hampshire, a pierwsze caucuses w Iowa. W tym pierwszym stanie pierwszeństwo to usankcjonowano w 1977 roku, nakazując władzom stanowym organizowanie głosowania w pierwszej kolejności. Pierwotnie odbywały się w marcu. Czasami zdarzały się przypadki, gdy poprzedzane były przez inny region, lecz były to najczęściej albo wstępne konwencje stanowe lub advisory primary – jak w 2004 roku w Partii Demokratycznej, gdy przeprowadzono je tydzień przed Iowa w Dystrykcie Kolumbia . Po Iowa i New Hampshire otwierano tzw. okno prawyborcze , trwające zazwyczaj od marca do czerwca. Sukcesywnie terminy te przesuwano coraz bliżej początku roku. Pozostałe stany widząc siłę przebicia Iowa i New Hampshire w mediach, chciały również skupić na sobie ich uwagę i starały się przeprowadzać swoje wybory w jak najwcześniejszych terminach – tak aby mieć realny wpływ na proces nominacji kandydata na prezydenta. Zmiana terminarza wyborczego skutkowała przesunięciem wszystkich prawyborów na miesiące wcześniejsze. Do 2000 roku żadne nie odbywały się w styczniu, a tylko pojedyncze w lutym – natomiast w 2008 roku aż 9 stanów przeprowadzało jakąś (choćby wstępną) formę caucuses lub primaries w co najmniej jednej z dwóch dużych partii w pierwszym miesiącu roku, a ponad 20 w lutym . O ile w 1984 roku do połowy marca obie formacje wyłoniły tylko ok. ¼ ogólnej liczby delegatów, w 4 lata później 1/3, o tyle w ostatnich wyborach do tego samego momentu przydzielono już 80% delegatów . Wiele stanów chciało uniknąć dotychczasowej sytuacji, gdy odbywające się w nich prawybory były tylko czystą formalnością, gdyż wcześniej wyłonił się już pewny kandydat, bądź to uzyskał już wymaganą do zdobycia nominacji liczbę delegatów. Wcześniejsze wyłonienie kandydata pozwalało na prowadzenie dłuższej ogólnokrajowej kampanii na jego rzecz, a także prowadzenie kampanii w tych stanach, gdzie odbywały się na początku, a to mogło skutkować szeregiem obietnic składanych ich mieszkańcom. Z drugiej natomiast strony tworzy się pewien niezdrowy proces, skutkujący dezintegracją partii i rywalizacją na polu: kto wcześniej przeprowadzi prawybory. Mechanizm ten, nasilający się znacząco w ostatnich latach nosi nazwę front-loading. Jak najszybsze przeprowadzenie wyborów (lecz zgodne z przepisami partyjnymi) okrzyknięto jako March Madness , nazwę zapożyczając od rozgrywek koszykarskich  – dla przykładu w 1996 już 28 stanów u republikanów przeprowadzało prawybory w marcu (w tym 25 primaries i 3 caucuses). Zwolennicy wcześniejszych prawyborów podkreślają fakt, że szybciej ze stawki wyeliminowani zostaną „słabi” kandydaci i dzięki temu kampania wyborcza będzie o wiele tańsza i bardziej przejrzysta. Krytycy natomiast obawiają się, że cofanie harmonogramu prawyborczego skutkować może znaczącym zmniejszeniem roli małych stanów, na których nie będą się już koncentrować kandydaci . Stawiany jest też argument, że jak najpóźniejszy termin pozwala na mniejsze marnotrawstwo głosów wyborców, gdyż takowe oddane na początku roku na kandydatów, którzy wycofali się z ubiegania się o nominację są w pewnym sensie głosami straconymi. W praktyce one nie giną, lecz delegaci mają wolną rękę i mogą głosować na innych kandydatów, gdyż instrukcje wyborców są wówczas dla nich już niezobowiązujące, a wyborca nie ma prawa powtórnie zadecydować o ich rozdziale. Partie nie są zbyt zadowolone przenoszeniem na początek wyścigu organizacji prawyborów. Najlepszym tego przykładem są decyzje kierownictwa Partii Demokratycznej i Partii Republikańskiej w 2008 roku. Ten pierwszy organ zadecydował, że wszystkie prawybory mogą się odbyć dopiero po zagłosowaniu w Iowa, New Hampshire, Nevadzie i Karolinie Południowej oraz po otwarciu tzw. okienka prawyborczego (czyli od pierwszego wtorku lutego w roku wyborczym ). Stany Michigan i Floryda złamały te postanowienia organizując prawybory jeszcze w styczniu. Te pierwsze dodatkowo zostały zbojkotowane przez dwóch z trzech głównych kandydatów demokratycznych – J. Edwardsa i B. Obamę. Mimo, iż oficjalnie H. Clinton zrezygnowała z prowadzenia kampanii w stanach łamiących przepisy partyjne, to nie wycofała jednak z nich swej kandydatury. Początkowo tym dwóm stanom zagrożono, że stracą możliwość wysłania delegacji na konwencję krajową, natomiast później uznano, że wszyscy delegaci Michigan i Florydy będą brać udział w konwencji, jednakże ich głosy będą liczone po połowie. Ostatecznie, na dzień przed konwencją, dzięki apelom B. Obamy władze partii zadecydowały o pełnej obsadzie i pełnej sile głosu delegatów z tych dwóch stanów . Problem front-loading i sankcji wobec stanowych delegacji dotknął też Partię Republikańską. Podobnie, jak w przypadku rywali, republikanie zmniejszyli o połowę  delegacje ze stanów Floryda, Michigan, New Hampshire, Karolina Południowa i Wyoming na konwencję partyjną. Niezbyt jasna sytuacja decyzyjna w przypadku ustalania wielkości delegacji – szczególnie w Partii Demokratycznej – z pewnością nie służy dobrze samym partiom. Kara, która dotyczyła delegacji stanowych, w głównej mierze dotknęła jednak wyborców, którzy oddawali swoje głosy w tych stanach. Z drugiej strony, należy w tym miejscu wspomnieć także o systemie bonusowym zastosowanym u demokratów. W celu zapobieżenia ciągłemu przyspieszaniu terminów prawyborów, kierownictwo partii zadecydowało, że stany, które opóźnią termin swoich prawyborów (w stosunku do poprzednich) otrzymają dodatkową pulę delegatów do przydzielenia – tzw. bonus delegates. Dla przykładu stan przeprowadzający w 2004 roku prawybory w jednym z pierwszych trzech miesięcy roku, przenosząc je na kwiecień będzie miał o 15% większą delegację, na maj lub na czerwiec – aż o 30% . W prawyborach w 2008 roku, aż 10 stanów skorzystało z takiej możliwości .4.1.SuperwtorkiNieodłącznie z tendencją przesuwania prawyborów na jak najwcześniejszy termin wiąże się zjawisko regionalizmu. Początków tego zjawiska należy szukać w latach 70., gdy niektóre stany sąsiadujące ze sobą prowadziły rozmowy nad wprowadzeniem wspólnych lub odbywających się w tym samym czasie prawyborów. Chciano w ten sposób skoncentrować uwagę mediów i samych kandydatów na regionach i ich problemach. W późniejszych latach dążenia te zostały zaburzone opisanym powyżej zjawiskiem front-loading, gdyż to „wcześniejsze stany” wzbudzały największe zainteresowanie, oddalając na dalszy plan regionalne prawybory. Koncepcje regionalizmu zmaterializowały się w 1976 roku, gdy trzy zachodnie stany (Idaho, Nevada i Oregon) oraz trzy południowe (Arkansas, Kentucky i Tennessee) zorganizowały prawybory w tym samym dniu – 25 maja. Wcześniej, 2 marca przeprowadzono prawybory w Nowej Anglii – nie było to jednak do końca przedsięwzięcie udane, ponieważ zsolidaryzowały się tylko dwa stany – Massachusetts i Rhode Island . Z pozostałych, New Hampshire odmówiło, ponieważ przepisami prawa stanowego zobowiązane było do przeprowadzania primaries w pierwszej kolejności, Rhode Island również i przeprowadziło je w zupełnie innym terminie, a dwa inne (Connecticut i Maine) nie organizowały jeszcze wówczas prawyborów. W kolejnych elekcjach 1980 i 1984 także starano się konsolidować sąsiadujące ze sobą stany – najbardziej zauważalnymi były prawybory w trzech południowych (Alabamie, Florydzie i Georgii), przeprowadzone w drugi wtorek marca. To właśnie te prawybory dały początek tzw. superwtorkowi. Pierwszy raz tego pojęcia użyto w 1984 roku, na określenie trzech przypadków, gdy głosowano w prawyborach w tym samym dniu (nosiły one kolejne numery zapisywane liczbami arabskimi). Niekoniecznie były to superwtorki konsolidujące stany z tego samego regionu, odbyły się wtedy też prawybory w stanach rozrzuconych po całym kraju (Super Tuesday III) . Warto w tym miejscu wyjaśnić dlaczego w Stanach Zjednoczonych wybory i prawybory w dużej mierze odbywają się we wtorki. Wynika to przede wszystkim z tradycji pochodzącej z połowy XIX wieku. Wówczas, w przeważającej części, rolnicze społeczeństwo amerykańskie podróżowało konno lub powozami. Z racji dużych odległości między ich miejscem zamieszkania a lokalem wyborczym, obywatele potrzebowali około jednego dnia, by tam dotrzeć i zagłosować oraz kolejnego dnia by wrócić. Aby nie ingerować w trzydniowy okres modlitwy do wyboru pozostały jedynie wtorki i środy. Zdecydowano się na ten pierwszy dzień, ponieważ środa była dniem targowym. W roku 1875 Kongres rozszerzył przepisy mówiące o dniu głosowania na wybory do Izby Reprezentantów, a w 1914 roku, po ratyfikacji poprawki ustanawiającej wybory powszechne do Senatu, dodatkowo o wybory senatorskie .Przed następnymi prawyborami prezydenckimi w tym samym czasie (8 marca 1988 roku) prawybory przeprowadzono w 12 południowych stanach oraz 4 innych. Idea regionalizmu znalazła wówczas praktycznie prawie pełną realizację. W każdych prawyborach wykształcają się specyficzne superwtorki, grupujące różnego rodzaju stany. Na przestrzeni lat określenie to zmieniło trochę swoją wymowę. Dawniej, łączono ją ściśle z regionalizacją – aktualnie tego pojęcia używa się także do prawyborów przeprowadzanych w kilku (kilkunastu) stanach, niekoniecznie sąsiadujących ze sobą. W ciągu jednego roku wyborczego odbywa się kilka superwtorków. W 1996 roku miało miejsce kilka superwtorków – Junior Tuesday Week  (2-7 marca) gdy odbyło się 10 primaries i 2 caucuses – w tym 5 w Nowej Anglii. W tym samym roku miał miejsce też „właściwy” superwtorek (12 marca), gdzie na 7 primaries, 6 dotyczyło stanów z Południa; odbył się również „Big Ten” Tuesday (19 marca), podczas którego jak wskazuje nazwa prawybory właściwe przeprowadzono w 10 stanach, z czego 4 miały miejsce w zindustrializowanych stanach Środkowego-Zachodu. W tym samym roku wyróżnić jeszcze można dzień 26 marca, kiedyż to trzy stany z Zachodniego Wybrzeża przeprowadziły primaries . W 2000 roku, dużą ilość prawyborów skoncentrowano 7 marca – nie był to termin przypadkowy, to właśnie ten dzień był pierwszym dozwolonym przez Partię Demokratyczną. Wówczas w 11 stanach odbyły się primaries, które nazwano nowym superwtorkiem lub Titanic Tuesday. Tydzień później, zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami w wielu stanach z Południa głosowano w prawyborach. W prawyborach w 2004 tendencja regionalizacyjna wyraźnie opadła. Podczas gdy większość stanów Nowej Anglii głosowała w pierwszy wtorek marca (zwane Super Tuesday lub Super Tuesday II), stany południowe nie były już tak solidarne – tylko cztery z nich przeprowadzały primaries w tym samym dniu, w drugi wtorek miesiąca. Nie było też już spójności pomiędzy stanami Środkowego-Zachodu i Zachodniego Wybrzeża . Ujawniło się natomiast zjawisko Mini Tuesday (3 lutego), gdy w pierwszy możliwy termin po stanach Iowa i New Hampshire, jak najwięcej stanów chciało przeprowadzić głosowania. W ostatnich wyborach górę nad regionalizmem zdecydowanie wzięło zjawisko front-loading. Superwtorek przeprowadzany dotychczas w marcu, cofnięto o miesiąc (na 5 lutego). Łącząc Super Tuesday z Mini Tuesday, w kalendarzu prawyborczym pojawiła się niezwykle ważna data – pierwszy wtorek lutego (w 2008 roku był to 5 lutego), gdy wyłania się ogromną liczbę delegatów w obu partiach. Media wybrały dla tego dnia wiele określeń, najczęściej używa się Giga Tuesday, natomiast spotykane są też przedrostki Super Duper (nazwa używana już w 1985 roku), Tsunami , Mega  oraz określenie The Tuesday of Destiny . W 2008 roku wybranych zostało łącznie 52% delegatów na konwencję krajową Partii Demokratycznej oraz 41% na konwencję republikańską  (dla przykładu w 2000 roku, wtedy do tego momentu wybrano tylko ok. 1% delegatów). Były to dzień, podczas którego najwięcej stanów wybrało swoich kandydatów w całej historii prawyborów. W sumie były to 24 stany w co najmniej jednej partii oraz dodatkowo w przypadku Partii Demokratycznej głosowało Samoa Amerykańskie. Poniekąd do tego Giga Tuesday można też wliczyć członków tej partii przebywających czasowo lub mieszkających poza granicami Stanów Zjednoczonych, którzy głosują w prawyborach na podobnej zasadzie, jak osobny stan – ich prawybory odbywały się przez dłuższy czas (od 5 do 12 lutego) . Ten dzień teoretycznie powinien przypieczętowywać nominację kandydata. Natomiast praktyka polityczna zweryfikowała te tezy. Po Giga Tuesday okazało się, że B. Obama wygrał w większości stanów mających wówczas prawybory, H. Clinton wygrała natomiast w aspekcie jakościowym – zwyciężając w wielkich stanach: Kalifornii i Nowym Jorku. To rozbicie spowodowało, że prawybory u demokratów w praktyce rozstrzygnęły się w trakcie tych końcowych oraz wśród superdelegatów. W Partii Republikańskiej było znacznie mniej dramatycznie, z uwagi na zasadę winner takes all, (w przeciwieństwie do proporcjonalnych prawyborach u demokratów), wyścig mógł się rozstrzygnąć wcześniej. Nie miało to jednak miejsca bezpośrednio po 5 lutego, gdy w stawce pozostali oprócz ostatecznego zwycięzcy nominacji J. McCaina także M. Huckabee i R. Paul. Po Giga Tuesday ostatecznie z wyścigu wycofał się M. Romney. W tym samym roku odbyły się dodatkowo trzy kolejne superwtorki (u republikanów – dwa). Były to już mniejsze wydarzenia, skupiające mniejszą liczbę stanów. Pierwsze, zwane Super Tuesday II lub Super Tuesday 2.0 przeprowadzono w tradycyjnym terminie dla superwtorków, lecz wówczas tylko 4 stany do nich przystąpiły – głownie ze względu na to, iż większość przesunęła termin o miesiąc wcześniej. Następny, późny Super Tuesday III miał miejsce w obu partiach trzy miesiące po głównym – 6 maja – uczestniczyły w nim tylko dwa stany. W Partii Demokratycznej mówi się czasami też o dodatkowym Super Tuesday IV z 20 maja. Należy podkreślić, że żaden z powyższych dodatkowych superwtorków nie odbywał się wśród stanów o podobnym położeniu geograficznym. Trochę inną nazwę noszą prawybory przeprowadzone w obu partiach 12 lutego w trzech „stołecznych stanach” – Maryland, Wirginii i Dystrykcie Kolumbia, a mianowicie nazywa się je: Potomac primary, Beltway primary, Mid-Atlantic Primary , Chesapeake Tuesday , lub Crab Cake primary . Jak widać nazwy superwtorków są często bardzo specyficzne, nadawane przede wszystkim przez media, dlatego też jeden superwtorek nierzadko posiada kilka nazw.Znaczenie superwtorków w systemie politycznym jest duże. Dla przykładu B. Clinton w 1992 roku, przegrał w Iowa i New Hampshire, natomiast zrehabilitował się dzięki wynikom uzyskanym podczas superwtorku uzyskując ostatecznie nominację i zdobywając prezydenturę . W 1996 roku B. Dole właśnie podczas superwtorku przypieczętował swoją nominację. Cztery lata później, blisko 81% delegatów Partii Demokatycznej oraz 18% republikańskich rozdzielanych było w trakcie superwtorków, na których to ostatecznie przesądzono o nominacjach dla A. Gore’a i G. W. Busha. O nominacji J. McCaina przesądził też Super Tuesday II, kiedy zdobył on konieczną liczbę delegatów pozwalającą na uzyskanie pewnej nominacji na konwencji krajowej . W przyszłorocznych prawyborach tendencje do tworzenia jak największych ilościowo superwtorków zostaną ograniczone przez same partie, które będą chciały w ten sposób umniejszyć zjawisko front-loading. W pierwszy wtorek lutego primaries przeprowadzone zostaną tylko w 3 stanach, a w pierwszy wtorek marca w 11 .5.Rozdział delegatów i ich rodzajeKażda z partii ma swój własny, skomplikowany system rozdziału liczby delegatów pomiędzy stanami. W Partii Demokratycznej ustala się to głównie na podstawie ilości głosów oddanych w każdym stanie w ciągu 3 ostatnich elekcji prezydenckich na kandydata ich partii oraz proporcjonalnie na podstawie odsetka głosów jaki dany stan posiada w Kolegium Elektorskim. Oprócz tego, istnieje szereg wytycznych, m.in. dotyczących parytetów płciowych (50% kobiet wśród delegatów), czy odzwierciedlenia struktury etnicznej stanu . Podobnie jak przy ustalaniu wielkości reprezentacji stanów w Kolegium Elektorskim, demokraci i republikanie decydując o liczbie delegatów z poszczególnych regionów, przede wszystkim biorą pod uwagę stopień zaludnienia. Zgodnie z tymi zasadami, najliczniejsze przedstawicielstwo miała Kalifornia, a najmniejsze Samoa Amerykańskie, Wyspy Dziewicze i Guam (w przypadku republikanów) oraz te dwa pierwsze terytoria w Partii Demokratycznej. W Partii Republikańskiej alokacja delegatów następuje w inny sposób – wyjściowo, każdemu ze stanów przynależy się 13 delegatów (w tym 3 dla ważnych członków partyjnych) oraz dodatkowo po 3 za każdego deputowanego w Izbie Reprezentantów. Dodatkowo do tej liczby doliczani są bonusowi delegaci, którzy są w pewnym sensie nagrodą dla stanowych organizacji partyjnych za lojalność i  pracowitość, a mianowicie za oddanie głosów elektorskich w poprzednich wyborach na republikańskiego kandydata, wybrania „swojego” gubernatora w przeciągu ostatnich 4 lat, obecność co najmniej połowy członków partii w przedstawicielstwie stanu w izbie niższej Kongresu, większość republikańska w obu izbach legislatur stanowych, czy w końcu za każdego senatora z tej partii. Wszyscy dodatkowi delegaci wybierani są na zasadzie at-large, czyli na poziomie całego stanu, a nie pojedynczego okręgu . Oba ugrupowania kierują się w głównej mierze nie reprezentatywnością swoich delegacji, lecz raczej chcą w ten sposób mobilizować członków partii oraz dodatkowo poprzez wprowadzanie premii ilościowych starają się w ten sposób pobudzać „twardy elektorat” do głosowania na daną partię we wszystkich możliwych elekcjach. Obie partie dają natomiast niezależność swoim organizacjom stanowym co do wyboru formy prawyborów. Co więcej, premia w postaci liczniejszej delegacji pozwala danemu stanowi odgrywać znaczniejszą rolę podczas konwencji krajowej, dzięki czemu na etapie prawyborczym skupia na sobie większą uwagę mediów.Sam proces selekcji konkretnych osób będących delegatami nie jest jednolity dla całego terytorium Stanów Zjednoczonych. Sztaby partyjne w niektórych stanach jeszcze przed prawyborami desygnują delegatów. W innych, wyborca oddając głos na swojego kandydata prezydenckiego w prawyborach, równocześnie głosuje za konkretną osobą będącą później delegatem tegoż kandydata na konwencji. Jeszcze innym rozwiązaniem jest mechanizm wybierania delegatów przez zwolenników każdego z kandydatów na prezydenta – proces ten następuje już po prawyborach w danym stanie . Generalną zasadą jest, że kandydat na delegata zaakceptowany musi być przez władze partyjne. Dla przykładu w New Jersey republikański kandydat na delegata na konwencję krajową musi zebrać podpisy popierających go osób, a następnie podlega weryfikacji lokalnego przewodniczącego partii. Z tak wybranych osób, stanowy przewodniczący selekcjonuje kandydatów, którzy następnie aprobowani są przez biuro kampanii republikańskiego kandydata prezydenckiego. Natomiast, dopiero w trakcie trwania samej konwencji krajowej przeprowadza się formalne głosowanie nad delegatami (muszą uzyskać większość głosów), co paradoksalnie oznacza, że delegaci wybrani przez aparat partyjny dokonują samozatwierdzenia. U demokratów procedura jest bardzo zbliżona, z tym wyjątkiem, że nie ma już dodatkowego głosowania na samej konwencji . Głównego podziału delegatów w obu partiach dokonuje się w odniesieniu do konieczności wypełniania zobowiązań. Wyróżnia się tutaj pledged delegates, czyli takich, którzy muszą w pełni kierować się instrukcjami wyrażonymi w prawyborach w stanie, z którego pochodzą oraz unpledged delegates, czyli tacy, którzy nie są zobligowani do takich działań. Na tę pierwszą kategorię składają się 3 różne typy pledged delegates. Pierwszym z wyróżników są delegaci będący reprezentantami dystryktów (najczęściej kongresowych) – ich liczba jest alokowana proporcjonalnie, zgodnie z wynikami prawyborów w danym dystrykcie (district delegates). Delegaci będący przedstawicielami całego stanu, alokowani w tym przypadku w podobny sposób, lecz na poziomie stanu to at-large delegates. W Partii Republikańskiej niektóre stany wybierają swoich kandydatów tylko na poziomie całego stanu (np. New Hampshire), inne wyłącznie na poziomie dystryktów (dla przykładu Rhode Island), w jeszcze innych stosowane są równocześnie obie metody. Delegatów z poziomu stanu i z poziomu dystryktu wspólnie nazywa się podstawowymi delegatami (base delegates) . U demokratów oprócz dwóch powyższych rozwiązań stosuje się jeszcze trzecią grupę pledged delegates, czyli takich reprezentujących władzę partii w danym stanie lub będących urzędnikami wybieranymi w wyborach powszechnych – są zwani w skrócie PLEO (party leaders and elected officials). W tej ostatniej kategorii znajdują się m.in. burmistrzowie miast, reprezentanci legislatur oraz regionalni przywódcy partyjni. Rozdzielani są w sposób identyczny jak at-large delegates, czyli w sposób proporcjonalny w odniesieniu do całego stanu. Jak wspomniano wyżej, wszyscy wymienieni tu delegaci są zobowiązani do wypełniania instrukcji wyborców i członków partii. W pewnych natomiast okolicznościach te zobowiązania mogą być złamane. Dzieje się tak m.in. w Partii Demokratycznej, w przypadku wycofania się kandydata do nominacji, do głosowania na którego zobowiązano delegatów. Delegaci at-large i PLEO są zwolnieni w takim wypadku ze swoich zobowiązań i mają swobodę głosowania na konwencji. Jeśli kandydat wycofał się już po głosowaniu delegatów, głosy te zostają zaliczone na poczet owego wycofanego kandydata. Natomiast delegaci alokowani na poziomie dystryktu, aż do samego końca posiadają zobowiązania do głosowania cały czas na tego samego kandydata (mimo złożenia rezygnacji). U republikanów dany delegat może zostać zwolniony ze zobowiązania przez samego kandydata, do którego został dokooptowany – szczegóły regulują stanowe struktury partii . Na przykład w 2000 roku większość delegatów przynależnych B. Bradley’owi po jego rezygnacji zagłosowało na A. Gore’a. Osiem lat później J. Edwards w demokratycznych prawyborach „posiadał” 61 delegatów, lecz po wycofaniu się z wyścigu o Biały Dom i poparciu B. Obamy, zdecydowana większość „jego” delegatów oddała głos na konwencji zgodnie właśnie z sugestią Edwardsa .Równocześnie w obu organizacjach partyjnych istnieją unpledged delegates, działający na zasadzie „wolnych elektronów”. Są to przedstawiciele partyjni, których nie wyłania się w mechanizmie prawyborczym, lecz których automatycznie z racji sprawowanych funkcji lub pozycji społecznej i partyjnej wysyła się na konwencję krajową. Stanowią reprezentację stanową, lecz mają pełne uprawniania do oddawania głosów na konwencji według własnych przekonań. Lista ta wbrew pozorom nie jest taka mała – w wyborach prezydenckich w 2008 roku, u demokratów było to 771 osób , co stanowi ok. 20% ogólnej liczby delegatów z Partii Demokratycznej . Na tę liczbę składali się członkowie kierownictwa partii, wszyscy reprezentanci tej partii w Kongresie, prezydent i wiceprezydent (jeśli są demokratami), byli przewodniczący komitetu krajowego, byli prezydenci, byli wiceprezydenci i przewodniczący Izby Reprezentantów i Senatu oraz gubernatorzy stanów (oczywiście z zastrzeżeniem przynależności partyjnej). Takich reprezentantów określa się mianem unpledges PLEO lub najczęściej superdelegatami. Natomiast, aby być zgodnym z faktami, do tego drugiego terminu oprócz wyżej wspomnianych „oficjeli” partyjnych należałoby doliczyć add-ons delegates, czyli dodatkowych delegatów przyznanych przez kierownictwo partii, pochodzących ze stanów, które zdecydowały się na oddalenie terminu prawyborów . W ostatnich wyborach Partia Demokratyczna rozdzieliła 81 takich miejsc  (te osoby także nie muszą głosować zgodnie z instrukcjami partyjnymi). Konkretne osoby wybierane są przez stanowe organizacje partyjne, a ich ilość ustalana jest już na szczeblu kierownictwa ogólnokrajowego. Na konwencji krajowej Partii Republikańskiej zasiadają także członkowie mający wolność głosu – jednakże termin „superdelegaci” jest raczej zarezerwowany wobec demokratów, mimo, że w oficjalnych dokumentach tej partii nigdzie nie występują pod tą nazwą (jedynie pod PLEO i add-ones). Zasady funkcjonowania unpledged delegates u republikanów są znacznie mniej ujednolicone. Ich rola w procesie wyłaniania kandydata na prezydenta nie ma aż takiego znaczenia, jak w konkurencyjnej partii. Część stanów nie posiada w ogóle tego typu delegatów (np. Delaware, New Jersey, Utah), inne wszystkich traktują jako unpledged (Ohio, Pensylwania, Wyoming), natomiast na gro stanowych delegacji na konwencję krajową składają się obie grupy delegatów (np. Alaska, Nowy Jork, Waszyngton) . Niezależnie od powyższego podziału, Partia Republikańska wyłania po trzech dla każdego stanu (także terytoria zależne i Dystrykt Kolumbia) Republican National Comittee Member delegates spośród członków stanowych komitetów partyjnych (w tym przewodniczącego oraz po jednym członku każdej z płci). Przepisy partyjne na szczeblu federalnym nie przewidują żadnych uwarunkowań, czy delegaci o tym charakterze mają być pledged czy unpledged delegates. Ten pierwszy przypadek występuję m.in. w Delaware i Utah, a drugi m.in. w Oklahomie i Teksasie . Unpledged delegates nie należy mylić z uncommitted delegates (nieprzydzieleni). Ci drudzy zobowiązani są przez wyborców do głosowania na konwencji krajowej również w sposób nieprzydzielony, czyli nie głosując na żadnego z kandydatów. W pewnym sensie oddają puste głosy, które potem zlicza się identycznie, traktując je wszystkie, jako głosy na jednego „wirtualnego” kandydata . Obecny system rozdziału, charakteru i uprawnień delegatów zaczął się kształtować w latach 70. XX wieku na bazie projektów wypracowanych przez wspominaną wcześniej komisję McGoverna-Frasera. Pierwsze projekty regulujące sprawy związane z delegatami nie zyskały jednak specjalnego uznania. Dopiero prace komisji Hunta zapoczątkowane w 1980 roku zaowocowały wprowadzeniem mieszanego systemu delegatów i superdelegatów w Partii Demokratycznej. U republikanów zmiany w przeciągu tych lata praktycznie nie następowały. Dopiero na przełomie XX i XXI wieku zaczęły następować pewne zmiany – wprowadzono np. Republican National Comittee Member delegates. Od lat 60.-70. XX wieku wyraźnie zauważalna jest występująca w obu partiach tendencja do poszerzania liczby delegatów na konwencje krajowe – reprezentacja demokratyczna wzrosła trzykrotnie, a republikańska dwukrotnie . Wraz ze wzrostem ogólnej liczby delegatów, w Partii Demokratycznej zaobserwować można trend do zwiększania liczby superdelegatów. Niezaprzeczalnie skutkiem tego jest również zmiana ich pozycji i znaczenia w trakcie konwencji oraz samej procedury prawyborczej. Dawniej wydawać by się mogło, że ich istnienie uwarunkowane było przede wszystkim chęcią nagrodzenia wiernych i znaczących członków partii na konwencji. Dziś stanowią już 20% całkowitej liczby delegatów demokratycznych. Ich rola jest nie do przecenienia w trakcie wyrównanego wyścigu prawyborczego. Pierwszym przypadkiem, gdy superdelegaci w zasadzie zadecydowali o nominacji był rok 1984. Wówczas to, było dwóch głównych pretendentów do zdobycia nominacji: G. Hart i W. Mondale. Obaj wygrali część primaries i caucuses, lecz żaden nie zdobył odpowiedniej większości. Mondale nieznacznie wyprzedzał kontrkandydata w liczbie zwykłych delegatów, jednakże zdobył uznanie prawie wszystkich superdelegatów, stając się tym samym później oficjalnym kandydatem Partii Demokratycznej na prezydenta. W 2004 roku, senator H. Dean ubiegający się o nominację partii jeszcze przed prawyborami w Iowa „uzbierał” dużą liczbę superdelegatów. Mimo tego, po porażkach prawyborczych, w których zwycięstwa odnosił J. Kerry, to właśnie ten ostatni uzyskał nominację partyjną. Superdelegaci popierający pierwotnie Deana zaczęli od niego odchodzić . Bardzo wyrazistym przykładem wykorzystania uprawnień superdelegatów są ostatnie prawybory. Aż do maja 2008 roku H. Clinton posiadała przewagę superdelegatów, dopiero po serii wygranych przez B. Obamę prawyborów nastąpiło stopniowe przelewanie ich poparcia na tego właśnie kandydata, który ostatecznie na konwencji krajowej uzyskał nominację partii .Niezwykle ciekawa sytuacja występuje również w Partii Demokratycznej w odniesieniu do siły głosu delegata pochodzącego z terytorium zależnego Stanów Zjednoczonych czy delegata wybranego przez członków partii mieszkających lub czasowo przebywających za granicą (Democrats Abroad) . Pierwszym kuriozum jest to, iż w prawyborach demokratycznych udziału nie mogą brać mieszkańcy Marianów Północnych, chociaż ich status nie różni się specjalnie od Portorykańczyków. W wypadku obywateli tej wyspy, traktowani są oni identycznie w przeliczaniu głosów jak stany. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w przypadku pozostałych terytoriów: głosy podstawowych delegatów z Samoa Ameryk., Guam i Wysp Dziewiczych na konwencji krajowej dzielone są na pół, głosy superdelegatów są natomiast pełnowartościowe. W odniesieniu do Democrats Abroad, delegaci każdego typu liczeni są po połowie, niezależnie, czy są to zwykli delegaci, czy superdelegaci. Sumując, na konwencji krajowej jest bowiem o 20 osób więcej niż pula oddanych głosów (głosy 40 delegatów należy podzielić przez 2) .6.„Preprawybory”Proces zgłaszania kandydatur do nominacji na najwyższy urząd w państwie regulowany jest przez przepisy stanowe. Przepisy te są często zróżnicowane dla poszczególnych stanów oraz samych partii. We wstępnej fazie procesu wyborczego następuje publiczne zgłaszanie kandydatur. Następuje to najczęściej w pierwszych miesiącach roku poprzedzającego właściwe wybory. Podmiotem odpowiedzialnym za zgłaszanie chętnych do uzyskania nominacji partyjnej są najczęściej stanowe lub lokalne (hrabstwa) struktury partyjne, grupa wpływowych i szanowanych mieszkańców czy liderzy partyjni. Istnieje również możliwość samozgłoszenia, jednakże sposób ten nie jest preferowany w dużych partiach – występuje najczęściej w przypadku kandydatów niezależnych . Niektóre stany wymagają, aby pretendent wyraził pisemną zgodę na umieszczenie go na liście wyborczej, inne natomiast dokonują tego automatycznie, a polityk chcąc aby go wykreślono musi wnieść złożone pod przysięgą specjalne oświadczenie, że nie zamierza ubiegać się o nominację . Ciekawą możliwością jest tzw. write-in, czyli możliwość dopisania  przez wyborcę na karcie do głosowania nazwiska swojego kandydata (który niekoniecznie w ogóle jest zainteresowany startem w wyborach). Nierzadko zdarzają się też przypadki dopisywania osób, które nie spełniają podstawowych cenzusów wyborczych, bądź nie istnieją w rzeczywistości. Często jest to też szansa, dla kandydatów spoza głównego nurtu partyjnego, którzy w innym przypadku nie znaleźliby się na liście. W innych natomiast przypadkach, kandydaci celowo nie rejestrują się w danych stanach, opierając swoją kampanię na przekonaniu elektoratu do dopisywania ich na kartach wyborczych, równocześnie dając wyraz dezaprobaty politykom oficjalnie zarejestrowanym . Kandydaci „dopisani” rzadko wygrywają prawybory, natomiast historia zna kilkanaście przypadków, gdy wygrywali oni prawybory w konkretnych stanach .Aktualnie urzędujący prezydent (w trakcie pierwszej kadencji) jest naturalnym kandydatem swojej partii, a zgłoszenie jego kandydatury następuje w czasie późniejszym. Obecnie nie pojawiają się problemy z uzyskaniem nominacji dla aktualnego prezydenta, natomiast w przeszłości nie zawsze było to normą – np. demokrata F. Pierce nie uzyskał nominacji w 1856 roku, a republikański Ch. A. Arthur nie zdobył większości na konwencji partyjnej . Jeśli natomiast jest to druga kadencja, bądź prezydent nie zamierza starać się o reelekcję, namaszczony przez niego kandydat do nominacji ma mocniejszą pozycję, jednakże nie przesądza to od razu o nominacji . Kandydaci do nominacji pojawiają się co najmniej półtora roku przed wyborami powszechnymi. Przed elekcją w 2008 roku, pierwsi pretendenci do objęcia funkcji głowy państwa pojawili się już latem 2006 roku (H. Clinton i J. McCain), kompletując wówczas sztaby wyborcze. Jesienią dołączył do nich B. Obama, mimo, iż oficjalnie zgłosił swoją kandydaturę w lutym 2007 roku. Inni kandydaci wystartowali ze swoją kampanią dopiero jesienią 2007 roku , co jak widać skutkowało słabymi wynikami w prawyborach. Stany mają pełną swobodę określania, jaką liczbę podpisów musi zebrać polityk zamierzający ubiegać się o nominację lub jaką kwotę musi uiścić. Zdarza się, że ustawodawstwo stanowe różnicuje na wniosek samych partii przepisy odnoszące się do kandydatów Partii Republikańskiej i Demokratycznej. Taka sytuacja występuje np. w stanie Nowy Jork, gdzie aby zostać umieszczonym na liście prawyborczej republikanów, każdy z kandydatów do prezydenckiej nominacji musi znaleźć co najmniej jedną osobę w każdym dystrykcie chcącą zostać jego delegatem. Obok tych wymogów przewiduje się, że ów kandydat musi uzyskać 5000 głosów republikanów w skali całego stanu, a kandydat na jego delegata 1000 podpisów lub 0,5% głosów zarejestrowanych członków partii w swoim dystrykcie. U demokratów natomiast prezydencki kandydat musi pozyskać 5000 zarejestrowanych demokratów w skali całego stanu, by trafić na listy wyborcze w każdym z dystryktów w danym stanie . Liczby te w poszczególnych stanach są inne, dodatkowo zmieniają się w ciągu kolejnych wyborów, i tak np.: w stanie Ohio wystarczyło 5 osób, które podpisały petycję kandydata; w Tennessee i Teksasie było to 25 osób . Osoba chcąca ubiegać się o nominację w prawyborach musiała czasami zapłacić odpowiednią kaucję, która przepadała w przypadku nieosiągnięcia pewnego wymaganego odsetka głosów. Kwota też nie jest jednakowa – w Ohio wynosiła 0,5% rocznego uposażenia za sprawowanie danego urzędu, w Idaho, Dakocie Północnej i Waszyngtonie – 1%, a w innych natomiast kwoty uzależniono od stanowiska, o jakie chciał się ubiegać kandydat .W niektórych stanach przed prawyborami przeprowadza się specjalne konwencje (pre-primary convention), jednakże ten proces dotyczy tylko wyborów lokalnych. Wykorzystywany jest np. w Colorado i Utah dla ustalenia kandydata (kandydatów), którzy będą oficjalnie poparci przez kierownictwo partyjne w późniejszych prawyborach . Gdy w wyborach lokalnych aspirant nie uzyskał co najmniej 35% głosów, w niektórych stanach przeprowadza się post-primary convention, na której ostatecznie spośród kilku najpoważniejszych pretendentów, decyduje się o oficjalnej kandydaturze . Okres kampanii prawyborczej pomiędzy oficjalnym zgłoszeniem kandydata a pierwszymi prawyborami nazywany jest invisible primary bądź money primary . W tym czasie kandydaci zbierają środki finansowe na kampanię – mogą to być środki publiczne w formie dotacji lub zbiórki na rzecz kandydatów . Ten etap drogi do nominacji jest niezwykle ważny, ponieważ to właśnie wtedy pojawiają się sondaże opinii publicznej ukazujące, którzy kandydaci mają największą szansę na zwycięstwo w prawyborach. Ilość zebranych środków pozostaje także nie bez znaczenia dla opinii publicznej – polityk mogący pochwalić się najlepszym wynikiem finansowym, jest traktowany dużo poważniej niż jego konkurent z mniejszą sumą pieniędzy. Innym elementem procesu przedwyborczego są specjalne sondaże opinii publicznej zwane straw polls. Są to niewiążące badania opinii publicznej, przeprowadzane przez lokalne organizacje partyjne oraz różne organizacje i przedsiębiorstwa. Tego typu badania przeprowadzane są jeszcze przed oficjalnymi prawyborami. Przed tymi w 2008 roku, pierwsze straw polls przeprowadzono już w marcu 2006 roku, a ostatnie w listopadzie roku następnego . Po nagłośnieniu ich wyników przez media mają znaczenie propagandowe i marketingowe dla zwycięzców, nie mają natomiast jakiegoś bezpośredniego przełożenia na proces prawyborczy lub wyborczy. Ich nazwa wywodzi się prawdopodobnie jeszcze z początku XIX wieku, gdy aby sprawdzić kierunek wiatru podrzucano słomę . Później, w latach 20. tego samego wieku gazety zaczęły publikować sondaże, które miały badać „kierunek politycznych wiatrów” . Najbardziej znane straw polls to te przeprowadzane w Iowa (Ames Straw Poll) oraz Teksasie (Texas Straw Poll) w odniesieniu do kandydatów republikańskich – organizatorami są prywatne instytucje. 7.Krajowe konwencje partyjneOstatnim etapem, kończącym cały proces przedwyborczy jest konwencja krajowa, przeprowadzana w każdej z dwóch wielkich amerykańskich partii. Konwencja na poziomie krajowym, konwencje stanowe i lokalne nie są przewidziane w żaden sposób w konstytucji, regulowane są tylko i wyłącznie przez przepisy partyjne oraz prawo lokalne i stanowe. O terminie i miejscu ich przeprowadzenia decydują władze partyjne (najczęściej początkiem roku wyborczego), natomiast niepisaną zasadą jest, iż konwencja partii, z której pochodzi aktualny prezydent odbywa się w drugiej kolejności. Konwencje odbywają się w miesiącach letnich, po zakończeniu procedury prawyborczej – najczęściej w lipcu lub sierpniu. Ostatnie odbyły się w przypadku Partii Demokratycznej w Denver (25-28 sierpnia 2008) oraz w Partii Republikańskiej w St. Paul (1-4 września 2008) . Początkowo konwencje odbywały się najczęściej w Baltimore (republikańskie) i w Chicago oraz Filadelfii. O wyborze miasta decydują czysto pragmatyczne przesłanki – panuje przekonanie, że w mieście-gospodarzu i stanie-gospodarzu znacznie wzrastają szanse kandydata partii organizującej tam konwencję. Trwają one zazwyczaj kilka dni, natomiast w przypadku trudności z wyborem kandydata proces ten się przedłuża. W 1924 roku J. Davies uzyskał nominację Partii Demokratycznej dopiero w  103. głosowaniu, co jednocześnie przedłużyło samą konwencję do ponad 2 tygodni . Taka duża liczba głosowań wynikała z obowiązującego wówczas na konwencji demokratycznej systemu większości kwalifikowanej (2/3 głosów) . W dzisiejszych czasach nominacja następuje nieprzerwanie u demokratów od 1956, a u republikanów od 1952 roku na pierwszym głosowaniu lub poprzez aklamację . Na przestrzeni lat widać wyraźną tendencję do przesuwania tego wydarzenia politycznego jak najbliżej wyborów powszechnych. Ogólnokrajowym konwencjom partyjnym stawia się trzy podstawowe cele:•dokonanie nominacji kandydatów partii na urzędy prezydenta i wiceprezydenta•sformułowanie i przyjęcie platformy wyborczej partii i konsolidacja programowa partii•dokonanie wyboru ogólnokrajowego komitetu partyjnego .W początkowym okresie, z powodu znacznych odległości niektórych stanów od miejsca organizacji konwencji, niektórzy delegaci nie docierali na czas, dlatego też proces nominacyjny bywał zaburzony. Stany leżące blisko, wysyłały czasami liczbę większą niż przewidziana przepisami partyjnymi, uznając za delegatów osoby nigdy nimi niebędące . Amerykańskie konwencje odbywają się w bardzo podniosłej atmosferze. Większość jej punktów jest transmitowana przez telewizje. To właśnie jest ich najważniejszą funkcją, nie służącą już realnemu wyborowi kandydata (od czego są w zasadzie prawybory). Jest to dopracowany i szeroko komentowany spektakl medialny, którego widowiskowość ma zachęcić i zaktywizować elektorat przed zbliżającymi się wyborami. Przygotowania do przeprowadzenia konwencji trwają już na długo przed samym wydarzeniem. Przed właściwymi obradami organizowane są parady i huczne imprezy towarzyszące. Dekoruje się ulice i hotele, w których przebywają delegaci. W trakcie dawnych konwencji na obrady wprowadzano zwierzęta-symbole partyjne, czyli słonia (sic!) i osiołka, będące wizerunkami odpowiednio republikanów i demokratów . Konwencję przeprowadza się na dużej hali, stadionie czy innym budynku mogącym pomieścić znaczną ilość ludzi. Na obradach oprócz samych delegatów obecne są też osoby towarzyszące, członkowie Kongresu oraz ważni politycy partyjni. Sam przebieg konwencji jest w dużej mierze karykaturalny, natomiast nie odbiega znacząco od trendów panujących w Stanach Zjednoczonych. Dzień przed rozpoczęciem obrad, Partia Demokratyczna organizuje serię wydarzeń religijnych oraz spotkań gremiów kierowniczych konwencji, które dopracowują poszczególne punkty zbliżającego się widowiska politycznego. Pierwsze dwa dni konwencji najczęściej poświęca się na opracowanie ostatecznego kształtu platformy wyborczej, czyli strategii wyborczej i podstaw programu wyborczego obowiązującego przez najbliższe 4 lata (odnosi się także wobec kongresmanów i gubernatorów). Ogólny jej zarys oczywiście przygotowuje się z kilkutygodniowym wyprzedzeniem przez decyzyjne gremia partyjne, bądź w przypadku partii rządzącej przez specjalną grupę skupioną wokół Białego Domu. Konwencja powołuje specjalne komitety odpowiedzialne za dopracowanie szczegółów platformy. Końcowa treść tego dokumentu musi być przyjęta w głosowaniu przez większość delegatów lub poprzez procedurę aklamacji. Wcześniej przeprowadza się przesłuchania przedstawicieli grup społecznych, związków zawodowych, mniejszości, a następnie ogólnokonwencyjną dyskusję (w 2008 roku demokraci, aby podkreślić spójność partii po wyniszczającej, „kanibalistycznej” walce pomiędzy B. Obamą a H. Clinton zrezygnowali z dyskusji) . Oprócz wspomnianych komitetów, powoływane są też np. regulaminowe, mandatów i inne mające ściśle określone funkcje. Ważnym zadaniem konwencji jest dokonanie wyboru ogólnokrajowego komitetu partii, czyli jej władz. Z reguły są to organy około 100-osobowe, których przewodniczących wybiera nominowany kandydat na prezydenta. W przypadku porażki tegoż kandydata, następuje przebudowa władz partyjnych, łącznie ze zmianą przewodniczącego. W trakcie pierwszych dni wielu czołowych polityków partyjnych wygłasza swoje przemówienia, prowadząc często równocześnie agitację polityczną, czy to na swoją rzecz, czy na rzecz popieranego kandydata do partyjnej, prezydenckiej nominacji. Zazwyczaj w trzecim dniu dochodzi do najważniejszego, kulminacyjnego momentu konwencji, czyli nominacji kandydata partii na prezydenta oraz wcześniejszego zgłoszenia tychże kandydatów przez znaczące partyjne osobistości w trakcie mowy nominacyjnej. Cała procedura zaczyna się od wywoływania konkretnych stanów w porządku alfabetycznym, we wcześniejszych latach następowało to według klucza geograficznego (zaczynając od stanu Maine)  i w sposób teatralny pytanie się o to, jak głosowali delegaci z danego stanu (roll call). Przewodniczący delegacji stanowych, przy okrzykach członków swojej delegacji oraz reszty sali ogłasza wyniki w swoim stanie, mówiąc ile głosów delegatów zdobył konkretny kandydat (w Partii Republikańskiej z racji tego, iż wszyscy delegaci „przyporządkowani” są do zwycięskiego kandydata w prawyborach stanowych, na konwencji krajowej głosuje się z reguły jednogłośnie całymi stanami) . Często w praktyce zdarza się, że niektóre stany opuszczają swoją kolejkę w głosowaniu, ustępując miejsca stanom, z których pochodzi potencjalny kandydat na prezydenta i wiceprezydenta (stany wstrzymujące się głosują po zakończeniu normalnej kolejki). Głosowanie takie odbywa się do momentu uzyskania przez jednego z kandydatów wymaganej liczby głosów – wówczas ogłasza się oficjalnie, że kandydat uzyskał jednomyślne poparcie konwencji. Chodzi o to, by pokazać, iż partia jest jednomyślna w swoich decyzjach. Urzędujący prezydent zwyczajowo jest jedynym kandydatem do nominacji swojej partii. W XIX wieku pięciokrotnie zdarzyło się, że konwencje partyjne zdecydowały inaczej, wybierając na kolejne 4 lata innego kandydata, lecz w XX wieku nie zaistniał już ani jeden taki przypadek . Obecnie na konwencjach jest coraz mniej kandydatów ubiegających się o nominację – bardzo często zgłoszony jest tylko jeden oficjalny kandydat. Najwięcej pretendentów było w 1924 roku w Partii Demokratycznej – łącznie 16 (mowa tutaj o osobach, które uzyskały głos co najmniej jednego delegata) . U demokratów historycznie zawsze istniała większa pula kandydatów niż w Partii Republikańskiej . Tendencja do jednomyślności coraz częściej objawia się też w innych przypadkach. Taka sytuacja wystąpiła podczas ostatniej konwencji demokratów, w 2008 roku, gdy H. Clinton w trakcie prezentowania wyników przez jej stan (Nowy Jork) zaapelowała o przyjęcie nominacji B. Obamy na prezydenta oraz J. Bidena na wiceprezydenta za pomocą aklamacji. Rozwiązanie takie powszechnie zaakceptowano. Głosowanie roll call u demokratów jest łączone tradycyjnie z równoczesnym głosowaniem tajnym, czyli wrzucaniem kart do głosowania do urny (tally sheets ). Oficjalne wyniki publikuje się po zakończeniu konwencji, więc mają raczej charakter statystyczny aniżeli czysto elekcyjny i decyzyjny . W przypadku, gdyby żaden z kandydatów nie uzyskał wymaganej liczby ponad 50% głosów, przeprowadza się kolejne głosowania. Delegaci związani są instrukcjami wyborczymi tylko do pierwszego głosowania, później mogą oni dowolnie przerzucać swoje poparcie na innych kandydatów. W trakcie konwencji niejednokrotnie dochodzi do przypadków łamania wcześniej ustalonych reguł – najczęściej zdarza się to na konwencji republikańskiej. Dla przykładu, w 2008 roku podczas roll call wielu stanom zaliczono głosy w inny sposób niż deklarowany. Stan Pensylwania ogłosił, że przyznaje 73 głosy dla McCaina, prowadzący konwencję oznajmił natomiast z trybuny, że temu kandydatowi przysługują 74 głosy (czyli cała pula dla tego stanu). W trakcie ogłaszania głosów z Minnesoty, po przeczytaniu liczby przynależnej McCainowi, wyłączono głos delegatowi, który nie mógł tym samym dokończyć prezentacji wyników i poinformować, że 6 osób głosowało za R. Paulem – głosy te wówczas oznaczono jako „niegłosujące”, gdyż nikt nie słyszał, że przypadły w rzeczywistości Paulowi. Wirginia Zachodnia ogłosiła na forum konwencji, że 28 delegatów głosowało za McCainem, a 2 za Paulem – przewodniczący konwencji ogłosił: 30 głosów dla McCaina. Zliczając te i podobne sytuacje z konwencji widać, że w wyniku takich działań, McCain zdobył o 29 głosów więcej, a Paul o 10 mniej . W obu partiach, jeśli kandydat do nominacji ma jakieś podejrzenia co do lojalności swojego delegata, w każdym momencie ma prawo odsunięcia go od konwencji. Prawie każdy delegat ma swojego zastępcę (alternate delegate), który w razie wystąpienia jakichś przyczyn obiektywnych (śmierć, choroba itp.) może go zastąpić na konwencji – sposób ich wyboru zależy od ustawodawstwa stanowego i wewnętrznych przepisów partyjnych. Najczęściej w tym samym dniu, lub w ostatnim dniu konwencji dochodzi do wyboru kandydata na wiceprezydenta – ze względu na to, iż tegoż wskazuje wybrany wcześniej kandydat na prezydenta. Powoduje to przeistoczenie tego procesu z formalnej decyzji, bardziej w kierunku akceptacji. Ów kandydat jest oczywiście wcześniej znany delegatom, ponieważ startuje w tandemie z kandydatem prezydenckim i tym samym posiada jego pełne poparcie. Początkowo liczba kandydatów do nominacji wiceprezydenckiej była duża , systematycznie malała, zbliżając się dziś do jednego kandydata. Proceduralnie proces nominowania kandydata wiceprezydenckiego nie różni się specjalnie od nominacji prezydenckiej. Obecnie mimo niezmienionych reguł wyboru, przyjęło się, iż wiceprezydenta wybiera się poprzez aklamację. Tak było m.in. w ostatnich wyborach prezydenckich w 2008 roku – zarówno J. Biden, jak i S. Palin otrzymali nominacje za pomocą aklamacji. W przeciągu lat proponowano rewizję sposobu delegowania kandydata na wiceprezydenta. Zgłaszano wiele propozycji – m.in. sugerowano, że dobrym rozwiązaniem byłoby nominowanie kandydata o drugiej w kolejności liczbie głosów na konwencji oraz postulowano możliwość wprowadzenia głosowania na wiceprezydenta już w prawyborach partyjnych . Konwencje obu partii najczęściej kończą się w uroczysty sposób – finałem tego wydarzenia medialno-politycznego jest przemówienie świeżo nominowanego prezydenckiego. Oprócz oficjalnej akceptacji wyboru partii, kandydat wymienia szereg podziękowań i zapowiedzi na najbliższą kampanię. Krótki okres „wytchnienia” pokonwencyjnego kończy się zazwyczaj w Dzień Pracy (w pierwszy poniedziałek września), od kiedy liczy się początek właściwej kampanii wyborczej. 8.Przyszłość prawyborówOd wielu już lat pojawiają się kolejne pomysły na zreformowanie systemu nominacyjnego w Stanach Zjednoczonych. Głównymi powodami są chęć obniżenia kosztów przeprowadzania długotrwałych prawyborów, wyrównanie szans stanów na wpływanie na proces decyzyjny oraz zwiększenie partycypacji obywateli w tej procedurze. Frekwencja w prawyborach wynosi średnio 24% (w tym 15% w Partii Demokratycznej i niecałe 10%  u republikanów). W odniesieniu do frekwencji we właściwych wyborach wyraźnie widać, że jest to liczba ponad dwukrotnie mniejsza. Najwięcej osób w prawyborach brało udział w roku 1964 (35,7%). Rekord udziału wyborców republikańskich we własnych prawyborach również padł w tym samym roku (16,2%), w Partii Demokratycznej w 1972 roku (21,2%). Ostatnie primaries mocno zaktywizowały elektorat, w szczególności demokratyczny – zagłosować poszło 19,3% demokratów (w stosunku do poprzednich prezydenckich prawyborów liczba ta wzrosła o 9,6%) . Wśród wielu propozycji reformy systemu prawyborczego, chyba najciekawszą propozycją jest przeprowadzenie wszystkich caucuses i primaries w jednym dniu – czyli prawyborów krajowych, a nie jak do tej pory stanowych. To wydarzenie poprzedzone byłyby jedną, dłuższą kampanią wyborczą. Wynik takich prawyborów mógłby być zupełnie inny niż tych przeprowadzanych tradycyjnie – z całą pewnością zredukowanoby zagrożenie niereprezentatywności. Dziś, gdy prawybory rozłożone są w czasie kilku miesięcy, głosowania z początku tego procesu przeprowadzane są w zupełnie innych warunkach i otoczeniu politycznym niż te końcowe, co bez wątpienia wpływa na głosy wyborców. Innym godnym uwagi systemem jest rotating regional primary system, który zakłada podział kraju na cztery regiony (Zachód, Środkowy-Zachód, Południe i Północny-Wschód) i głosowanie w nich w kolejnych miesiącach kampanii wyborczej w sposób rotacyjny w odniesieniu do poprzednich elekcji (niekoniecznie w tym samym dniu). Poza tym podziałem znalazłyby się stany Iowa i New Hampshire, które nadal utrzymywałyby wiodącą, przednią pozycję przy selekcji kandydatów. System ten przewiduje wiele opcji przydzielania poszczególnych stanów do prawyborczych regionów . Inne plany odnoszą się do głosowania zgodnie z wielkością danych stanów: graduated random presidential primary system  postuluje, by prawybory odbywały się w odstępach dwutygodniowych, zaczynając na najmniejszych stanach, a kończąc na największych ; Delaware Plan mówi, że stany należy zakwalifikować do czterech grup skupiających te o podobnej wielkości. Pierwsze prawybory odbywałyby się znowuż w najmniejszych (w tym samym dniu), a następna grupa głosowałaby z każdym kolejnym miesiącem . Interregional primary and caucus plan zakłada podzielenie kraju na 6 regionów i w każdym z tychże wyłonienie 6 subregionów. W określonym czasie jeden z subregionów głosowałaby wspólnie z subregionami z pozostałych regionów . Proponowany jest też zawiły system balanced primary system, który zakłada wyłonienie ok. 12% delegatów każdego tygodnia, w głosowaniu obejmującym grupę wybranych stanów, a każda z tych grup łączyłaby rozbieżne światopoglądowo stany (konserwatywne z liberalnymi, rolnicze z uprzemysłowionymi). W połowie 18-tygodniowej procedury prawyborczej przeprowadzanoby głosowanie w Kalifornii, by następnie kolejne prawybory mogły się już odbyć w większych grupach stanów (główni pretendenci do nominacji byliby już znani) . Wśród propozycji reform systemu nominacyjnego pojawiają się też pomysły organizowania krajowych konwencji partyjnych wcześniej, tak by po nich pozostała grupa najsilniejszych kandydatów – a o ostatecznej nominacji decydowałyby wyniki prawyborów . BibliografiaPUBLIKACJE ZWARTE:1.R. Balicki, Ustroje państw współczesnych, Wrocław 20032.L. Baraniecki, Stany Zjednoczone, Warszawa 19803.J. Bibby, B. Schaffer, Politics, Parties, and Elections in America, Boston 20084.K. Bolt, Stany Zjednoczone Ameryki. Ustrój, społeczeństwo, gospodarka, bmw 20095.S. Bożyk, Wybory prezydenckie, Białystok 19956.J. Davis, U.S. Presidential Primaries and the Caucus-Convention System: A Sourcebook, Westport 19977.P. Deszczyński, K. Golata, Demokratyczne systemy i doktryny polityczne, Poznań 20038.A. Gelman i in., Red state, blue state, rich state, poor state. Why Americans vote the way they do, Princeton 20089.M. Genovese, Encyclopedia of American presidency, New York 201010.S. Głąbiński, Polityka po amerykańsku, Warszawa 199611.J. Górski, Gra o władzę, Warszawa 199212.Guide to U.S. elections, Washington 201013.J. Heilemann, M. Halperin, Game change. Obama and the Clintons, McCain and Palin, and the race of a lifetime, New York 201014.A. Hertz, Amerykańskie stronnictwa polityczne (Mechanizm demokracji), Paryż 195715.J. Hough, Changing party coalitions: the mystery of the red state-blue state alignment, Agathon 200616.J. Jaskiernia, Pozycja stanów w systemie federalnym USA, Warszawa 197917.J. Jaskiernia, Zasada równości w prawie wyborczym USA, Warszawa 199218.K. Kamińska, A. Gaca, Historia powszechnych ustrojów państwowych, Toruń 200219.K. Kendall, Communication in the presidential primaries. Candidates and the media, 1912-2000, Westport 200020.S. Kozłowski, Ameryka współczesna – pejzaż polityczny i społeczno-gospodarczy, Lublin 200821.P. Laidler, Konstytucja Stanów Zjednoczonych Ameryki. Przewodnik, Kraków 200722.T. Langer, Stany w USA. Instytucje – praktyka – doktryna, Koszalin 199723.R. Leach, American federalism, New York 197024.T. Lis, Jak to się robi w Ameryce, Warszawa 200025.A. Ludwikowska, System prawa Stanów Zjednoczonych: prawo i prawnicy, struktura władzy, spory prawne, Toruń 199926.R. Ludwikowski, A. Ludwikowska, Wybory prezydenckie w USA na tle porównawczym, Warszawa 200927.L. Maisel, K. Buckley, Parties and elections in America. The electoral process, Lanham 200528.R. Małajny, Doktryna podziału władzy „Ojców Konstytucji” USA, Katowice 198529.M. Mazur, Marketing polityczny: studium porównawcze prezydenckich kampanii wyborczych w USA i w Polsce, Warszawa 200730.D. McKay, American Politics & Society, Malden 200531.J. Michałowski, Wielka gra o Biały Dom, Warszawa 197232.B. Mucha, Finansowanie kampanii wyborczych do legislatur stanowych w systemie federalnym Stanów Zjednoczonych, Toruń 201033.D. Nohlen, Prawo wyborcze i system partyjny. O teorii systemów wyborczych, Warszawa 200434.K. Nowak, System partyjny w Stanach Zjednoczonych, Toruń 197035.K. Nowak, System prezydencjalny Stanów Zjednoczonych, Toruń 196936.Konstytucja oraz inne podstawowe dokumenty i symbole amerykańskiej kultury patriotycznej, K. Michałek (red.), Warszawa 200537.L. Pastusiak, Kim jest Barack Obama?, Warszawa 200938.L. Pastusiak, Prezydenci Stanów Zjednoczonych Ameryki, Warszawa 200539.H. Pattke, Jak zostaje się prezydentem w Stanach Zjednoczonych?, Warszawa 198740.T. Płudowski, Komunikacja polityczna w amerykańskich kampaniach wyborczych, Warszawa 200841.N. Polsby, A. Wildavsky i in., Presidential elections. Strategies and structures of American politics, Lanham 200842.A. Pułło, Konstytucja Stanów Zjednoczonych Ameryki, Warszawa 200243.A. Pułło, Podział władzy między federacją a stanami w Stanach Zjednoczonych Ameryki, Warszawa-Poznań-Toruń 197744.A. Pułło, System konstytucyjny Stanów Zjednoczonych, Warszawa 199745.A. Pułło, Ustroje państw współczesnych, Warszawa 200746.A. Pułło, Współczesne ustroje państwowe. Stany Zjednoczone Ameryki, Gdańsk 199047.I. Rusinowa, Geneza Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej (Unia lat 1774-1783), Warszawa 197448.I. Rusinowa, Z dziejów amerykańskich partii politycznych, Warszawa 199449.L. Sabato, H. Ernst, Encyclopedia of American political parties and elections, New York 200650.E. Sarnacka-Mahoney, Odziedziczona rewolucja. Dlaczego Obama, dlaczego teraz, co dalej z tą Ameryką?, Warszawa 200951.P. Sarnecki, Ustroje konstytucyjne państw współczesnych, Warszawa 200752.D. Scala, Stormy weather. The New Hampshire primary and presidential politics, New York 200353.J. Skipper, The Iowa caucuses. First tests of presidential aspiration, 1972-2008, Jefferson 201054.K. Sobolewska-Myślik, Partie i systemy partyjne na świecie, Warszawa 201055.W. Szyszkowski, Aktualne zagadnienia prawa wyborczego w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej, Warszawa 196556.The Book of the States, Lexington 201057.A. de Tocqueville, O demokracji w Ameryce, t. 1, Kraków 199658.A. Ware, The American direct primary. Party institutionalization and transformation in the North, Cambridge-New York 200459.J. Wiatr, Amerykańskie wybory, Warszawa 196160.T. Wieciech, Ustroje federalne Stanów Zjednoczonych, Kanady i Australii, Kraków 200961.R. Wiszniowski, Marketing wyborczy: studium kampanii wyborczych w systemach prezydenckich i semiprezydenckich (Finlandia, Francja, Polska, Stany Zjednoczone), Warszawa-Wrocław 200062.K. Wojtaszczyk, Partie polityczne w państwie demokratycznym, Warszawa 199863.K. Wojtaszczyk, Współczesne systemy partyjne, Warszawa 199264.Ł. Wojtkowski, Kultura masowa a marketing polityczny: przypadek amerykańskich kampanii prezydenckich 2000 i 2004, Toruń 201065.J. Zakrzewski, Jak zostać prezydentem, Warszawa 1980PUBLIKOWANE OPRACOWANIA NAUKOWE:1.G. Babiński, Barack Obama – Koniec czy nowy rozdział amerykańskiego dylematu? [w:] Wybory w USA – z zagadnień teorii i praktyki, B. Bednarczyk (red.), Kraków 2008, („Krakowskie Studia Międzynarodowe” 3/2008)2.L. Bell, Alternative Approaches to Delegate Selection and Their Effects on the 2008 Democratic Primary Election Results [w:] Cracked but Not Shattered: Hillary Rodham Clinton's Unsuccessful Campaign for the Presidency, T. Sheckels (red.), Lanham 20093.J. Bibby, Political Parties in the United States [w:] Elections 2004, G. Clack (red.), bmw, bdw4.J. Booser, Origin of the Direct Primary [w:] “National Municipal Review” t. 25, nr 4/19355.D. Carrington, The Corsican Constitution of Pasquale Paoli (1755–1769) [w:] „The English Historical Review” CCCXLVIII – July 19736.D. Chrul, M. Cieślak, Kampania prezydencka w Stanach Zjednoczonych w 2004 r. [w:] Kampanie wyborcze – studium przypadku, J. Marszałek-Kawa (red.), Toruń 20097.Z. Conyne-Rapin, Presidential Primary Reform in the United States [w:] “SPEA Honors Paper Series” t. 2, nr 18.J. Daszyńska, Pułapki Konstytucji Federalnej (1787) [w:] Konstytucja Stanów Zjednoczonych Ameryki: reminiscencje w 220. rocznicę uchwalenia, J. Daszyńska (red.), Łódź 20099.S. Delahaye, The Democratic Party Primary Process: Can Dispute System Design Principles Provide Hope for Reform? [w:] “Harvard Negotiation Law Review” t. 14, winter 2009 10.S. Domaradzki, Prawo wyborcze mieszkańców Dystryktu Kolumbia [w:] Wybory w USA – z zagadnień teorii i praktyki, B. Bednarczyk (red.), Kraków 2008, („Krakowskie Studia Międzynarodowe” 3/2008)11.M. Dorenda, M. Matuszak, Kampanie prezydenckie kobiet – Segolene Royal i Hillary Clinton [w:] Kampanie wyborcze – studium przypadku, J. Marszałek-Kawa (red.), Toruń 200912.S. Duggin, M. Collins, The American Presidency, the 2008 Election, and the U.S. Constitution’s Natural Born Citizenship Proviso [w:] Wybory w USA – z zagadnień teorii i praktyki, B. Bednarczyk (red.), Kraków 2008, („Krakowskie Studia Międzynarodowe” 3/2008)13.B. Dziemidok-Olszewska, System polityczny Stanów Zjednoczonych [w:] Współczesne systemy polityczne, M. Żmigrodzki, B. Dziemidok-Olszewska (red.), Warszawa 200714.D. Elazar, The Principles and Traditions Underlying State Constitutions [w:] „Publius: The Journal of Federalism”, t. 12, nr. 1/198215.J. Gans Jr., The Democratic Primaries [w:] The 2008 Presidential Elections. A Story in Four Acts, E. Jones, S. Vassallo (red.), New York 200916.L. Garlicki, Bill of Rights w rozwoju konstytucji federalnej Stanów Zjednoczonych [w:] Konstytucja USA 1787-1987. Historia i współczesność, H. Gulczyńska (red.), Warszawa 198717.J. Heydrych, Amerykański system wyborczy – czy w Polsce również się sprawdzi? [w:] Prawo wyborcze i wybory. Doświadczenia dwudziestu lat procesów demokratyzacyjnych w Polsce, A. Stelmach (red.), Poznań 201018.J. Jaskiernia, Charakterystyka stanowych systemów partyjnych w USA [w:] „Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prace z Nauk Politycznych”, z. 11, 197819.J. Jaskiernia, Ochrona równości materialnej wyborów w prawie i współczesnej praktyce ustrojowej USA [w:] „Studia Prawnicze” 1-2/199220.J. Jaskiernia, Równość praw wyborczych a ochrona mniejszości w USA [w:] „Państwo i Prawo” 10/199321.E. Klima, Geografia Stanów Zjednoczonych [w:] Ameryka, t. 1, Społeczeństwo, T. Płudowski (red.), Toruń 200822.J. Kousser, The Historical Origins of the Run-Off Primary [w:] „The Crisis”, October 198423.S. Kozłowski, Dziwactwa amerykańskiej demokracji [w:] „Dziś: przegląd społeczny” 1/200524.P. Laidler, Bush v. Gore: zwycięstwo zasady demokracji czy zasady supremacji? [w:] Amerykańska demokracja w XXI wieku. Zbiór referatów konferencyjnych z ogólnopolskiej konferencji naukowej zorganizowanej przez Instytut Amerykanistyki i Studiów Polonijnych Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków, 9-11 grudnia 2005 roku, A. Mania, P. Laidler (red.), Kraków 200625.P. Laidler, Na czym polega fenomen Baracka Obamy? [w:] Wybory w USA – z zagadnień teorii i praktyki, B. Bednarczyk (red.), Kraków 2008, („Krakowskie Studia Międzynarodowe” 3/2008)26.P. Laidler, System prawa amerykańskiego – zagadnienia ogólne [w:] Ameryka, t. 3, Polityka i stosunki międzynarodowe, T. Płudowski (red.), Toruń 200827.T. Langer, Ewolucja legitymacji władzy w USA 1776-1865 [w:] Konstytucja USA 1787-1987. Historia i współczesność, H. Gulczyńska (red.), Warszawa 198728.T. Langer, Rozwój konstytucjonalizmu stanowego w USA (Zarys problematyki) [w:] „Państwo i Prawo” 5/198529.T. Langer, W. Sokolewicz, Dwa modele egzekutywy (Refleksje nad dwóchsetleciem konstytucji USA) [w:] „Państwo i Prawo” 12/198730.Z. Libiszowska, Stany Zjednoczone pod rządem Artykułów Konfederacji 1781-1789. Dyskusje i polemiki [w:] Konstytucja USA 1787-1987. Historia i współczesność, H. Gulczyńska (red.), Warszawa 198731.A. Ludwikowska, R. Ludwikowski, System wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych na tle porównawczym [w:] Wybory w USA – z zagadnień teorii i praktyki, B. Bednarczyk (red.), Kraków 2008, („Krakowskie Studia Międzynarodowe” 3/2008)32.R. Ludwikowski, Aspekty prawne ostatnich wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych [w:] „Państwo i Prawo” 4/200133.B. Łomiński, Stany Zjednoczone Ameryki [w:] Systemy polityczne rozwiniętych krajów kapitalistycznych, A. Jamroz (red.), Warszawa 198934.B. Łomiński, K. Zwierzchowski, Stany Zjednoczone Ameryki [w:] Partie i systemy partyjne państw wysoko rozwiniętych, cz. 1, J. Iwanek (red.), Katowice 199935.M. Mazur, Marketing polityczny w prezydenckiej kampanii wyborczej 2000 roku w USA [w:] Instytucja prezydenta i wybory prezydenckie 2000 roku. Studia i szkice, S. Wróbel (red.), Bielsko-Biała 200336.M. Mazur, Negatywna telewizyjna reklama polityczna. Doświadczenia amerykańskie i polskie [w:] Kampania wyborcza: marketingowe aspekty komunikowania politycznego, B. Dobek-Ostrowska (red.), Wrocław 200537.M. Mazur, Telewizyjne debaty prezydenckie na przykładzie USA i Polski [w:] Media i komunikowanie w społeczeństwie demokratycznym. Studia medioznawcze, S. Michalczyk (red.), Sosnowiec 200638.M. Mazur, A. Turska-Kawa, Kampania prezydencka w USA w 2008 roku. Modernizacja i profesjonalizacja kampanii wyborczych [w:] „Studia Politicae Universitatis Silesiensis” t. 6/201039.T. McCrisken, The Republican Primaries [w:] The 2008 Presidential Elections. A Story in Four Acts, E. Jones, S. Vassallo (red.), New York 200940.J. McDowell, A Great Plains Presidential Primary? [w:] “Great Plains Research” 7/199741.B. Mucha, Alternatywne sposoby głosowania w Stanach Zjednoczonych Ameryki [w:] Międzynarodowa Konferencja Naukowa nt. Alternatywne sposoby głosowania a aktywizacja elektoratu, Rzeszów, 26-27 marca 2007 roku, S. Grabowska, R. Grabowski (red.), Rzeszów 200742.B. Mucha, Prawo do wolności słowa a finansowanie kampanii wyborczych w Stanach Zjednoczonych Ameryki [w:] Problemy ochrony wolności i praw człowieka we współczesnym świecie, J. Jaskiernia (red.), Kielce 200843.B. Mucha, Sposoby głosowania w wyborach federalnych i stanowych w Stanach Zjednoczonych [w:] „Krakowskie Studia Międzynarodowe” 2/200744.B. Mucha, Mechanizm finansowania prezydenckich kampanii wyborczych w Stanach Zjednoczonych Ameryki [w:] Wybory w USA – z zagadnień teorii i praktyki, B. Bednarczyk (red.), Kraków 2008, („Krakowskie Studia Międzynarodowe” 3/2008)45.B. Mucha, Współczesne tendencje w federalizmie amerykańskim [w:] Problemy rozwoju federalizmu we współczesnym świecie, J. Jaskiernia (red.), Kielce 200946.K. Nowak, Procedura wyborów prezydenta Stanów Zjednoczonych [w:] „Państwo i Prawo” 10/196847.J. Osiński, Prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki [w:] Prezydent w państwach współczesnych. Modernizacja instytucji, J. Osiński (red.), Warszawa 200948.J. Osiński, Wybory Prezydenta USA a regulacje prawne i ewolucja praktyki ustrojowej [w:] Administracja publiczna: między polityką, prawem i ekonomią: jubileusz 10-lecia Katedry Administracji Publicznej Kolegium Ekonomiczno-Społecznego SGH, J. Osiński (red.), Warszawa 201049.M. Paluszkiewicz-Misiaczek, Udział kobiet w życiu politycznym na przykładzie USA i Kanady [w:] Amerykańska demokracja w XXI wieku. Zbiór referatów konferencyjnych z ogólnopolskiej konferencji naukowej zorganizowanej przez Instytut Amerykanistyki i Studiów Polonijnych Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków, 9-11 grudnia 2005 roku, A. Mania, P. Laidler (red.), Kraków 200650.L. Pastusiak, Pieniądze w wyborach amerykańskich [w:] „Dziś: przegląd społeczny” 1/200851.L. Pastusiak, Prawybory w USA [w:] „Dziś: przegląd społeczny” 11/200752.L. Pastusiak, Prezydent w amerykańskim systemie władzy [w:] Ameryka, t. 3, Polityka i stosunki międzynarodowe, T. Płudowski (red.), Toruń 200853.L. Pastusiak, Procedura prawyborów [w:] „Dziś: przegląd społeczny” 5/200854.L. Pastusiak, System wyborczy [w:] Instytucje polityczno-prawne Stanów Zjednoczonych Ameryki, W. Sokolewicz (red.), Wrocław 197755.L. Pastusiak, Wstęp [w:] Stany Zjednoczone, L. Baraniecki, Warszawa 198056.A. Paulson, Party Change and the Shifting Dynamics in Presidential Nominations: The Lessons of 2008 [w:] “Polity” t. 41, nr 3/200957.M. Piasecki, Prezydenckie debaty telewizyjne w USA w 2008 r. [w:] „Studia Medioznawcze” 2/200958.T. Płudowski, Dlaczego Amerykanie nie głosują? [w:] Amerykańska demokracja w XXI wieku. Zbiór referatów konferencyjnych z ogólnopolskiej konferencji naukowej zorganizowanej przez Instytut Amerykanistyki i Studiów Polonijnych Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków, 9-11 grudnia 2005 roku, A. Mania, P. Laidler (red.), Kraków 200659.T. Płudowski, Media masowe w amerykańskich wyborach prezydenckich w 2004 roku [w:] Kampania wyborcza: marketingowe aspekty komunikowania politycznego, B. Dobek-Ostrowska (red.), Wrocław 200560.T. Płudowski, Model normatywny i komercyjny reklamy politycznej w Stanach Zjednoczonych i Polsce [w:] „Studia Medioznawcze” 1/200761.T. Płudowski, Telewizyjna reklama polityczna w amerykańskich wyborach prezydenckich [w:] „Państwo i Społeczeństwo” 2/200562.A. Podbielski, Nowe koncepcje wyboru prezydenta Stanów Zjednoczonych [w:] „Acta Universitatis Wratislaviensis – Przegląd Prawa i Administracji”, nr 261 (seria główna) – 6/197563.M. Potz, Amerykańskie prawybory – laboratorium systemów wyborczych [w:] „Studia Wyborcze” t. 6/200864.A. Pułło, Federalizm [w:] Instytucje polityczno-prawne Stanów Zjednoczonych Ameryki, W. Sokolewicz (red.), Wrocław 197765.A. Pułło, Puerto Rico: status prawny i przyszłość [w:] „Sprawy Międzynarodowe” 10/198166.A. Pułło, System prezydencki [w:] Konstytucyjne systemy rządów. Możliwości adaptacji do warunków polskich, M. Domagała (red.), Warszawa 199767.A. Pułło, Zasady naczelne Konstytucji Stanów Zjednoczonych Ameryki [w:] Konstytucja Stanów Zjednoczonych Ameryki w perspektywie nauk historycznych i prawnych, J. Justyński (red.), Toruń 198868.I. Rusinowa, Zmiany konstytucyjne 1787 roku [w:] Konstytucja USA 1787-1987. Historia i współczesność, H. Gulczyńska (red.), Warszawa 198769.R. Rybkowski, Wielkie wybieranie [w:] Wybory w USA – z zagadnień teorii i praktyki, B. Bednarczyk (red.), Kraków 2008, („Krakowskie Studia Międzynarodowe” 3/2008)70.M. Rzepecki, Amerykańskie prawybory prezydenckie [w:] „Biuletyn Międzynarodowy Instytutu Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Jagiellońskiego” 5/200871.T. Selker, Elektroniczna demokracja [w:] „Świat Nauki” 11/200472.A. Siłakiewicz, Perspektywy ewolucji systemu wyboru prezydenta Stanów Zjednoczonych [w:] „Studia i Prace. Kolegium Ekonomiczno-Społeczne. Szkoła Główna Handlowa” 3/200273.S. Smith, M. Springer, Choosing Presidential Candidates [w:] Reforming the Presidential Nomination Process, S. Smith, M. Springer (red.), Washington 200974.W. Sokolewicz, Geneza i przemiany konstytucji Stanów Zjednoczonych Ameryki a koncepcja egzekutywy i prezydentury [w:] Konstytucja USA 1787-1987. Historia i współczesność, H. Gulczyńska (red.), Warszawa 198775.W. Sokolewicz, Wprowadzenie [w:] Instytucje polityczno-prawne Stanów Zjednoczonych Ameryki, W. Sokolewicz (red.), Wrocław 197776.W. Sokolewicz, Zmiany w mechanizmie wyborów prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki [w:] „Państwo i Prawo” 11/1977 77.W. Sokolewicz, M. Frankowska, Prezydentura i administracja [w:] Instytucje polityczno-prawne Stanów Zjednoczonych Ameryki, W. Sokolewicz (red.), Wrocław 197778.A. Subocz, Od Williama McKinley’a do George‘a W. Busha. Konstytucja Stanów Zjednoczonych – credo, czy tylko wspomnienie w prezydenckich przemówieniach inauguracyjnych [w:] Konstytucja Stanów Zjednoczonych Ameryki: reminiscencje w 220. rocznicę uchwalenia, J. Daszyńska (red.), Łódź 200979.J. Szymanek, Jak są wybierani prezydenci [w:] „Dziś: przegląd społeczny” 11/200580.W. Szyszkowski, Amerykański system wyborczy (wybory prezydenta i kongresu) [w:] Zagadnienia współczesnego prawa państwowego: materiały VII Ogólnopolskiej Sesji Naukowej Katedr Prawa Państwowego, 21-22 maja 1965 r., S. Gebethner (red.), Wrocław 196781.W. Szyszkowski, Przemiany w kształtowaniu i działaniu konwencji partyjnych w amerykańskich wyborach prezydenckich [w:] „Państwo i Prawo” 5/197382.M. Tarkowski, Prawo do rządzenia krajem (czynne i bierne prawo wyborcze) [w:] Prawa człowieka w Stanach Zjednoczonych, L. Pastusiak (red.), Warszawa 198583.The run-off Primary, Blacks and the Democratic Party [w:] „The Crisis”, October 198484.J. Tomala-Wawrowska, Ł. Wawrowski, Hillary Rodham Clinton – pierwsza kobieta prezydent USA? [w:] „Chorzowskie Studia Polityczne” 1/200885.M. Turek, 2008 Presidential Primaries in the United States from the Pennsylvania Perspective [w:] “Ad Americam. Journal of American Studies” t.10/200986.M. Turek, Stany Zjednoczone po wyborach prezydenckich 2008 [w:] „Biuletyn Międzynarodowy Instytutu Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Jagiellońskiego” 21/200887.J. Wiatr, Wybory amerykańskie – wzory kulturalne w polityce [w:] „Kultura i społeczeństwo” 1-2/196088.Ł. Wordliczek, Finansowanie wyborów w USA: (jeszcze) wybór osobowości i programu czy (już) dyktat sponsorów? [w:] „Politeja” 1/200589.Ł. Wordliczek, Podstawowe zasady demokracji amerykańskiej: teoria i praktyka na szczeblu federalnym [w:] Ameryka, t. 3, Polityka i stosunki międzynarodowe, T. Płudowski (red.), Toruń 200890.A. Wroe, The Conventions and Debates [w:] The 2008 Presidential Elections. A Story in Four Acts, E. Jones, S. Vassallo (red.), New York 200991.S. Wróbel, Niektóre zagadnienia elektronicznego głosowania i parlamentu w Stanach Zjednoczonych [w:] „Chorzowskie Studia Polityczne” 1/200892.W[itold] Zakrzewski, System partyjny [w:] Instytucje polityczno-prawne Stanów Zjednoczonych Ameryki, W. Sokolewicz (red.), Wrocław 197793.W[itold] Zakrzewski, Szczególne cechy amerykańskiego systemu partyjno-politycznego i ich geneza [w:] Instytucje i doktryny prawno-polityczne Stanów Zjednoczonych Ameryki (Zagadnienia wybrane), W. Sokolewicz (red.), Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk 197494.W[ojciech] Zakrzewski, Ustrój polityczny Stanów Zjednoczonych Ameryki [w:] Ustroje państw współczesnych, W. Skrzydło (red.), Lublin 2005

Pobierz w formacie PDF

Copyright © 2010 Nowa Politologia. Realizacja: Kuchnia Multimedialna - wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji serwisu „Nowa Politologia”.